W środę, 7 października 2026, w jednej z sal Zespołu Szkół Budowlanych w Płocku doszło do uwolnienia substancji drażniącej. Dyrekcja zarządziła ewakuację całego budynku; łącznie z niego wyszło blisko 170 osób. Na miejscu pracowali strażacy, policja i ratownicy medyczni, a służby przewietrzyły pomieszczenia i zmierzyły stężenie substancji.
Co dokładnie się stało?
W trakcie zajęć w jednej z klas pojawił się zapach i podrażnienie charakterystyczne dla gazu pieprzowego. Nauczycielka prowadząca lekcję poczuła się źle; strażacy udzielili jej pierwszej pomocy i przekazali ją ratownikom medycznym. Według ustaleń policji substancja pochodziła z pojemnika, który znajdował się w plecaku ucznia.
Kto był zaangażowany i jakie były skutki interwencji?
Służby ratunkowe przyjechały na miejsce i zabezpieczyły pojemnik z substancją. Funkcjonariusze potwierdzili, że przy plecaku był 15‑letni uczeń, który twierdził, że pojemnik sam się rozszczelnił. Po przewietrzeniu budynku żadna z ewakuowanych osób nie trafiła do szpitala, a najbardziej poszkodowana została nauczycielka, której udzielono pomocy na miejscu.
Jak prowadzone jest śledztwo?
Policja zabezpieczyła pojemnik i zbiera zeznania świadków, w tym innych uczniów i nauczycielki, aby ustalić okoliczności zdarzenia. Funkcjonariusze nie przesądzają, czy uwolnienie gazu było przypadkowe, czy celowe. Zgromadzone materiały mają trafić do sądu rodzinnego, który rozstrzygnie o ewentualnych środkach wobec nieletniego.
Jakie tło ma to zdarzenie?
Do podobnego alarmu doszło w Płocku tydzień wcześniej — 1 października — gdy w innej szkole ewakuowano większą liczbę osób. Wówczas straż pożarna nie wykazała obecności niebezpiecznych stężeń po przewietrzeniu pomieszczeń. Te zdarzenia skłaniają służby do wnikliwszych kontroli na terenie placówek edukacyjnych.
Materiały sprawy mają trafić do sądu rodzinnego.