Rejestracja i logowanie

SPR gromi kolejnego przeciwnika (zdjęcia)

Sport 08-10-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

W 2. kolejce grupy warszawsko-mazowieckiej III ligi płocczanie pokonali u siebie UMKS Orlęta Zwoleń 42:26, przy czym i tak był to najniższy wymiar kary, jaki spotkał gości.

Jak zapowiadał przed meczem trener SPR-u Krzysztof Modrzejewski, jego podopieczni mieli przede wszystkim poprawić grę defensywną, która szwankowała przed tygodniem w Białystoku. To było widać od samego poczatku, bo przyjezdni mieli duży problem ze sforsowaniem szczelnej obrony płocczan, której pomagał świetnymi interwencjami bramkarz Przemysław Witkowski. Dzięki temu udało się wyprowadzić kilka błyskawicznych kontr, po których SPR osiągnął 3-4 bramkową przewagę. Gospodarze równie dobrze wyglądali w ataku, gdzie łatwo poczynali sobie zwłaszcza Patryk Wypych i Jarosław Suski. Szybka wymiana piłki między rozgrywającymi powodowała, że nie nadążali za nią defensorzy ze Zwolenia, dzięki czemu można było uruchomić skrzydła i koło, gdzie bardzo aktywny był Dominik Skrocki. Występujący z “10” zawodnik był również ważną postacią płockiej defensywy, ale w 16. minucie spotkania nabawił się groźnie wyglądającej kontuzji kolana i musiał opuścić boisko. Po pojawieniu się na placu gry nowego obrotowego i dwóch skrzydłowych SPR trochę spuścił z tonu i z wyniku 15:8 zrobiło się 16:11. Był to jednak tylko chwilowy przestój, bo od tego stanu podopieczni Krzysztofa Modrzejewskiego rzucili 5 bramek z rzędu, by zejść na przerwę przy prowadzeniu 22:12. Po I połowie w drużynie gości można wyróżnić golkipera Krzysztofa Rugałę, któremu kilkukrotnie udało się zatrzymać potężne rzuty Suskiego, a także Huberta Szpaka niepokojącego bramkę gospodarzy niesygnalizowanymi rzutami.

 

W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie, i to mimo że trener Modrzejewski dał pograć wszystkim zawodnikom. Goście przeszli na obronę 5-1, w której indywidualne krycie otrzymał Wypych. Nie przyniosło to jednak spodziewanego rezultatu, bo ciężar gry wziął na siebie Suski, który sam kończył akcje albo ściągał na siebie uwagę defensywy Zwolenia, by odegrać do niepilnowanego partnera. Wysoka przewaga doprowadziła do tego, że w szeregi SPR-u wkradło się trochę rozluźnienia, co skutkowało zbyt wolnym powrotem do obrony i kilkoma źle rozegranymi kontrami. Na boisku nie było już jednak żadnego z zawodników wyjściowego składu oprócz Wypycha, który jako jedyny spędził na parkiecie 60 minut - środkowy rozgrywający był 3. najlepszym strzelcem płocczan, zdobywając 7 goli; więcej mieli tylko Suski - 11, i Michał Frączek - 8. Wśród gości 10 trafień zaliczył Szpak, a 4 mniej - Marek Mierzwiak.

 

- Najważniejsze, że od samego początku weszliśmy na dosyć wysokie obroty - mówi Wypych. - W pierwszym spotkaniu mieliśmy z tym problem, a tutaj od razu zaczęliśmy agresywnie w obronie i szybko ułożyliśmy sobie grę w ataku - już na treningach przygotowaliśmy sobie kilka zagrywek, które dzisiaj świetnie funkcjonowały. Mimo że rozegrałem cały mecz, to nie jestem przesadnie zmeczony, zwłaszcza że w drugiej połowie praktycznie nie grałem w ataku, bo goście odcięli mnie od podań. Co prawda dwa pierwsze spotkania wygraliśmy dosyć łatwo, ale nadal nie wiemy nic o kolejnych rywalach, więc musimy być czujni. Niezależnie od tego uważam, że już w tym sezonie możemy powalczyć o awans na II-ligowy front.

 

 

Zadowolenia z wyniku, ale przede wszystkim z gry swoich zawodników nie krył po meczu trener Modrzejewski.

 

- Cieszy mnie, że to, zrobiliśmy postęp w porównaniu z naszym inauguracyjnym meczem. Udało nam się wyeliminować błędy w defensywie i widaż było, że chłopaki cały czas rozmawiali ze sobą, by na bieżąco korygować nasze ustawienie. Spotkanie było cały czas pod naszą kontrolą i nie mam do nikogo żadnych pretensji, bo przy tak wysokim prowadzeniu trudno o maksymalną koncentrację. Oczywiście, mogliśmy zwyciężyć jeszcze wyżej, ale wolałem wpuścić na parkiet pozostałych graczy, bo oni też tego potrzebują.

 

 

W 3. kolejce rozgrywek SPR Handball Płock zagra na wyjeździe z UKS Olimpią Biała Podlaska.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->