Rejestracja i logowanie

Michał Kwiatkowski: Być może zagramy kiedyś w hali

Sport 09-08-2017 Autor: Michał Michalak Foto: www.bhtpetra.pl.
0
Michał Kwiatkowski: Być może zagramy kiedyś w hali

To był bardzo udany sezon dla szczypiornistów BHT Auto Forum Petry Płock. Płocczanie obronili mistrzostwo i Puchar Polski, a także zajęli 2. miejsce w bardzo silnie obsadzonym turnieju EBT Finals we włoskiej Gaecie. Kilku zawodników Petry ponadto reprezentowało Polskę na mistrzostwach Europy i The World Games we Wrocławiu.

Nic dziwnego, że trener mistrzów Polski Michał Kwiatkowski jest nie tylko usatysfakcjonowany, ale i zmęczony.

- Sezon był niesamowicie intensywny, zwłaszcza dla kadrowiczów - mówi. - Oczywiście trudno nie być zadowolonym z wyników, bo znowu potwierdziliśmy swoją dominację na krajowym podwórku, a do tego wróciliśmy z 2. miejscem z Włoch. Naprawdę nie wiem, czego chcieć wiecej? (śmiech). Nasze rezultaty cieszą tym bardziej, że część turniejów PGNiG Summer Superligi zagraliśmy bez kilku podstawowych zawodników, których zastępowali młodzi piłkarze, i, co najważniejsze, spisali się bardzo dobrze, bo byliśmy w stanie kontynuować naszą zwycięską passę.

 

Petra obroniła mistrzowski tytuł 4. raz z rzędu i trudno sobie wyobrazić, by w kolejnych latach ktoś był w stanie jej zagrozić. Czy nie działa to negatywnie na motywację zawodników? - Nigdy nie mieliśmy z tym żadnego problemu - dodaje Kwiatkowski. - Przychodzi ważny mecz i nakręcamy się sami, znamy swoje cele i po prostu je realizujemy. W tym roku mamy jeszcze turniej na Wyspach Kanaryjskich i jeśli pojedziemy tam w pełnym składzie, to chcielibyśmy poprawić nasz najlepszy wynik, czyli 3. miejsce z 2015 r. Powiem więcej: apetyt rośnie w miarę jedzenia, bo zdobyliśmy już tyle medali w Polsce, że teraz na pewno chciałoby się jeszcze czegoś więcej na arenie międzynarodowej.

 

Spektakularnego sukcesu zabrakło za to naszej reprezentacji, która walczyła w mistrzostwach Europy i The World Games. - Na pewno mamy niedosyt po obu imprezach - kontynuuje Kwiatkowski, który jest również asystentem I trenera kadry Krzysztofa Kisiela. - Jeśli chodzi o europejski czempionat, to mogliśmy zająć wyższe miejsce w przypadku, gdyby udało się wygrać dwa spotkanie grupowe, w których ulegliśmy ostatecznie po shoot-outach. Trudno powiedzieć, czego nam zabrakło, bo chyba złożyło się na to kilka czynników. Szkoda zwłaszcza dlatego, że uciekła nam szansa wywalczenia awansu na przyszłoroczne mistrzostwa świata.

 

Polacy byli jeszcze bliżej uzyskania dobrego wyniku na Igrzyskach Sportów Nieolimpijskich we Wrocławiu. W fazie grupowej meczu z Węgrami biało-czerwoni prowadzili w II secie 16:9, ale później stracili 8 punktów z rzędu, i przegrali całe spotkanie 0:2. Ta porażka zdecydowała, że już w ćwierćfinale podopieczni duetu Kisiel-Kwiatkowski musieli mierzyć się z bardzo mocną Brazylią. - Nie wiem, co się wtedy z nami stało, bo nie rzuciliśmy bramki przez 3 minuty. Mieliśmy plan na tę końcówkę, ale zabrakło chłodnej głowy, bo zamiast zdobyć choćby jeden punkt na przełamanie, my szukaliśmy innych, trudniejszych rozwiązań. Być może brakowało nam trochę Marcina Miedzińskiego czy Filipa Kopra, których wyeliminowały kontuzje, bo nie ukrywam, że liczyliśmy po cichu na to, że znajdziemy się w strefie medalowej. Mimo wszystko uważam, że perspektywy rozwoju są dla nas całkiem niezłe. Od tego roku jest nowy sztab, nowi zawodnicy, więc czas działa na naszą korzyść, zwłaszcza że w zepole panuje świetna atmosfera.

 

Napięty terminarz klubowy i reprezentacyjny spowodował, że młodzi zawodnicy Petry już w tym sezonie zostali rzuceni na głęboką wodę. - Jestem z nich bardzo zadowolony, bo pokazali, że można śmiało na nich stawiać - kontynuuje Kwiatkowski. - Chłopaki są “zajarani” tym, że dostają tyle szans, udowadniając jednocześnie, że nie mają żadnych kompleksów w walce z najlepszymi. Myślę, że o kilku z nich można w niedalekiej przyszłości myśleć nie tylko w kontekście występów w Petrze, ale i reprezentacji.

 

Miniony sezon był udany nie tylko pod względem wyników, ale też idącego za tym zainteresowania całym beach handballem. - My nie mogliśmy na to nigdy narzekać, bo będąc w Płocku, czujemy to na co dzień - mówi trener Petry. - Natomiast w tym roku byliśmy tego świadkami takze przy okazji zawodów rozgrywanych w innych miastach, gdzie było jeszcze więcej kibiców czy dziennikarzy niż dotychczas, więc oby nasza dyscyplina dalej się tak rozwijała. Niedawno pojawił się nawet pomysł, by Petra mogła rywalizować także w sezonie halowym, ale to świeża rzecz, więc zobaczymy, co przyniesie przyszłość - kończy.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->