Rejestracja i logowanie

MUKS Volley-PWSZ wygrywa z warszawiankami (zdjęcia)

Sport 09-12-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

Płockie siatkarki pokonały u siebie Esperanto Warszawa 3:0 (21,9,18) w meczu III ligi mazowieckiej, odnosząc tym samym 5. zwycięstwo z rzędu. Najlepszą zawodniczką meczu była przyjmująca Kamila Marcinkowska.

Podpieczne Jerzego Chęcińskiego długo “wchodziły” w mecz i przez pierwsze akcje pojedynku z dużo niżej notowanym rywalem nie potrafiły odskoczyć choćby na 2-3 punkty, popełniając do tego sporo niewymuszonych błędów, zwłaszcza w ataku. Gdy na tablicy wyników pojawiło się 14:11 dla płocczanek, wydawało się, że w inauguracyjnej partii nie przydarzy im się już nic złego, ale przyjezdne szybko odrobiły straty i po chwili wyszły na prowadzenie 16:15. Walka punkt za punkt trwała do stanu 22:21 dla MUKS-u, w którego szeregach na zagrywce pojawiła się wtedy przyjmująca Wiktoria Kowalska - dzięki jej atomowym serwisom i dobrej grze w defensywie i kontrze całego zespołu udało mu się wygrać tę odsłonę do 21.

 

W drugim secie obyło się bez niepotrzebnego rozluźnienia. Płocczanki od początku narzuciły swój styl gry rywalkom, posyłając na drugą stronę dużo trudnych do odebrania serwisów. Ożywienie po stronie gospodyń to m.in. zasługa Aleksandry Koperskiej, która pojawiła się na boisku już w 1. partii zamiast nieskutecznej Oli Kąpińskiej. Występująca na ogół w przyjęciu zawodniczka tym razem zagrała po przekątnej z rozgrywającą, deprymując przeciwniczki nie tylko dynamicznymi atakami, ale i nie schodzącym z jej twarzy uśmiechem - to także ona skończyła najlepszą (i najdłuższą) wymianę meczu, popisując się uderzeniem z II linii przy stanie 8:4. W tej odsłonie dobrą passą w zagrywce mogła się pochwalić praktycznie każda płocczanka, choć największe brawa należą się Kamili Marcinkowskiej i Joannie Ostrowskiej, która nie dość, że serwując, utrzymywała najtrudniejszy kierunek - po prostej, to wyróżniała się jeszcze świetnym przewidywaniem boiskowych zdarzeń po drugiej stronie siatki, dzięki czemu kilka razy zablokowała siatkarki Esperanto. Przewaga MUKS-u była na tyle wysoka, że na placu gry pojawiły się Emilia Bąkowska (w miejsce Kowalskiej) i Izabela Chęcińska (w miejsce rozgrywającej Sandry Niedziałkowskiej).

 

Wysoko wygrany 2. set spowodował, że na początku kolejnej odsłony wróciły grzechy z początku spotkania. Po nie najlepszej postawie w przyjęciu płocczanki przegrywały już 6:8, ale w porę zebrały się w garść, znowu uruchamiając zagrywkę. W przekroju całego meczu siatkarki MUKS-u bardzo dobrze radziły sobie w kontrze, ale to właśnie w ostatniej partii podbiły wyjatkowo dużo piłek, bo efektownymi obronami popisywała się druga libera Anna Kąpińska. W końcówce przewaga podpiecznych trenera Chęcińskiego znowu była na tyle duża, że swoją szansę otrzymała również młodziutka rozgrywająca Kinga Kowalczyk, która chwilę po wejściu na boisku popisała się dobrą zagrywką. Najlepszą siatkarką tego szarpanego spotkania była bez wątpienia Marcinkowska, która jako jedna z nielicznych zawodniczek utrzymywała równy poziom gry przez cały czas, a do tego błysnęła kilkoma nieszablonowymi zagraniami w ataku.

 

- Ja muszę chyba bardziej przypilnować rozgrzewki moich zawodniczek, bo to nie jest pierwszy mecz, który rozpoczynamy ospale - powiedział po meczu trener płocczanek Jerzy Chęciński. - Nie wiem, czy nie ma też na to wpływu niezbyt wysoka temperatura w hali, ale nie ma co teraz tego roztrząsać, bo najważniejsze, że dziewczyny w porę się “zebrały”; to był też powód, dla którego wpuściłem na parkiet Olę Koperską, bo ona wnosi zawsze do naszej gry dużo takiej pozytywnej energii. Z kolei Kamila mogła dzisiaj zaimponować pozostałym koleżankom w zagrywce i w ataku, gdzie nawet pomimo niedokładnych wystaw zawsze miała pomysł, jak wyjść z tego obronną ręką.

 

- Faktycznie, już przed meczem myślałyśmy, że wygramy łatwo 3:0, i stąd taki początek w naszym wykonaniu - wtórowała Kamila Marcinkowska. - Z kolei po 2. partii znowu pojawiło się rozluźnienia i trzeba było gonić rywalki. Na szczęście w trudnych chwilach ratuje nas zagrywka: mocna i flot, nad którą w ostatnim czasie sporo pracujemy. Jeśli chodzi o moją postawę, to jestem w szoku, że tak to wyszło, bo przez ostatni tydzień w ogóle nie trenowałam, więc podwójnie cieszę się z tego, jak się dziś zaprezentowałam.

 

MUKS: Niedziałkowska, Kapińska Aleksandra, Lubiak, Ostrowska, Kowalska, Marcinkowska oraz Dądalska (l), Koperska, Bąkowska, Chęcińska, Kąpińska Anna (l), Kowalczyk.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->