Rejestracja i logowanie

Runmageddony, spartany, adrenaliny i...ona

Sport 06-12-2017 Autor: Michał Michalak Foto: profil facebookowy Gosia - FreakGirl.
1

W tym roku wzięła udział w 31 biegach z przeszkodami, przebiegając ponad 340 km. Wygrała aż 7 z nich, 12 razy była druga, a 3 razy zajęła lokatę na ostatnim stopniu podium, zdobywając m.in. tytuł mistrzyni Europy Spartan Race w kategorii wiekowej 25-29 lat i 4. miejsce w mistrzostwach świata OCR rozgrywanych w Kanadzie (na dystansie 15 km). Oprócz międzynarodowych laurów udało jej się również obronić tytuł wicemistrzyni Polski, który wywalczyła w finałowych zawodach Ligi Runmageddon.

Płocczanka Małgorzata Daszkiewicz ma za sobą bardzo udany sezon, pierwszy, w którym nadała swoim treningom ramy profesjonalizmu, i od razu przyszły efekty. Na jej polskiej liście znalazły się biegi typu: "Spartan Race", "Runmageddon", "Barbarian Race" i "Adrenaline Rush Poland", który zadebiutował w październiku w podpłockich Radotkach.

 

- Najtrudniejsze do pokonania przeszkody są na barbarianach, więc udział w nich gwarantuje dobre przygotowanie do mistrzostw Europy czy świata - wyjaśnia Daszkiewicz. - W runmageddonach jest z kolei więcej przeszkód niż np. w spartanach, ale w tych drugich ich mniejsza liczba jest rekompensowana przez dłuższy bieg. Najfajniejsze jest jednak to, że w każdym z tych biegów występują różne przeszkody, więc można je wybierać w zależności od swoich preferencji i skali trudności. Największy prestiż towarzyszy jednak startom w mistrzostwach Europy czy świata OCR, bo, po pierwsze, nie każdy może wziąć w nich udział - najpierw trzeba się zakwalifikować, a po drugie, łączą rzeczy występujące w pozostałych biegach.

 

 

Daszkiewicz, jako wszechstronnie wyszkolona zawodniczka, najbardziej lubi spartany. Żeby wystąpić w tegorocznych mistrzostwach Europy, musiała wziąć udział w przynajmniej jednym biegu tego typu, zdobywając odpowiednią liczbę punktów. Nie jest to łatwe, bo przygotowania do docelowej imprezy wymagają udział w wielu startach kontrolnych.

 

- Wybrałam je przed rozpoczęciem sezonu, m.in. pod kątem przeszkód, które będą na mnie czekać na spartanach - dodaje. - Na ogół w tych samych zawodach biorą także udział moi znajomi z grupy Power Training, a jeśli bieg odbywa się w jakimś ciekawym miejscu, to często staramy się łączyć przyjemne z pożytecznym, bawiąc się w turystów. Zdarzało się również, że dochodziły mi jakieś dodatkowe imprezy, więc w niektóre weekendy startowałam nawet w 3 różnych biegach.

 

 

Co więcej, Daszkiewicz sama przygotowuje plan treningowy i dobiera zestaw ćwiczeń tak, by być gotową na pokonywanie danej przeszkody.

 

- Mam zajęcia biegowe, na które składa się pokonywanie dłuższych dystansów, sprinty, ćwiczenie techniki itd. Do tego dochodzi trening siłowy i crossfitowy, czyli wytrzymałościowo-siłowy, gdzie m.in. zarzucam na plecy worek bułgarski i idę z nim pod górę na bieżni. W tym sezonie chodziłam także na ściankę, by wzmocnić chwyt, bo wymaga tego pokonanie wielu przeszkód w różnych biegach. Od niedawna ćwiczę także pole dance, czyli mówiąc potocznie, taniec na rurze, bo to także pomaga w uzyskiwaniu lepszego chwytu. Mam już za sobą badania wydolnościowe, które wykazały, że mam skład ciałą powyżej normy, co oznacza bardzo dobry wynik, natomiast czeka mnie jeszcze wizyta u dietetyka, bo do tej pory również sama przygotowywałam sobie jedzenie. Myślę, że jestem coraz bliżej optymalizacji mojego treningu, co ma w konsekwencji przynieść poprawę skoczności i techniki biegu. Mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z postępu, jaki udało mi się zrobić w tym roku, i to do tego stopnia, że sama nie spodziewałam się aż takiego progresu. Po takim sezonie chciałoby się jeszcze więcej i ciągle mam dużo pomysłów, by to wszystko usprawnić, zwłaszcza że jestem trenerką II klasy lekkoatletyki, a do tego ja i inni członkowie Power Training staramy się sobie nawzajem pomagać.

 

 

Sukcesy Daszkiewicz nie przeszły bez echa także wśród osób, z którymi ma do czynienia na co dzień - 29-latka jest trenerką fitness w siłowni Jatomi.

 

- Zauważyłam, że odkąd zaczęłam osiągać większe sukcesy, to moja grupa treningowa znacznie się powiększyła. Jest mi bardzo miło z tego powodu, ale od razu wyjaśniam - nie “katuję” nikogo na zajęciach (śmiech). Są też ludzie, którzy po prostu gratulują mi jednego czy drugiego startu, ale wynika to również z tego, że mam na Facebooku fanpage’a “Gosia - FreakGirl”, gdzie regularnie informuję o tym, co u mnie słychać. Nie ukrywam, że za jego pośrednictwem cały czas szukam też nowych sponsorów, bo np. wyjazd do Kanady na mistrzostwa świata pochłonął ok. 1/3 mojego całorocznego budżetu.

komentarze (1)
Dodaj komentarz

Wspierajmy ludzi z pasją

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->