Rejestracja i logowanie

SPR Handball chce z przytupem zakończyć rundę

Sport 30-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

Szczypiorniści z Płocka w najbliższą niedzielę zagrają w ostatniej kolejce III ligi warszawsko-mazowieckiej - ich rywalem będzie MKS Pogoń-Prus Siedlce. Poczatek spotkania, które tradycyjnie odbędzie się w hali Zespołu Szkół Technicznych nr 70, o godz. 13 - wstęp wolny.

Podopieczni Krzysztofa Modrzejewskiego wracają do gry po dwutygodniowej przerwie, w której, jak wyjaśnia bramkarz Mariusz Kinalski, pracowali głównie nad obroną.

 

- Mimo że cały czas robimy postępy, to chyba nadal jest to najsłabszy element w naszym wykonaniu - mówi. - Na ostatnich treningach poświęciliśmy jednak dużo czasu nad wyeliminowaniem mankamentów w grze defensywnej, więc myślę, że będzie to już widoczne w niedzielę.

 

 

Kinalski przegrywa na razie rywalizację z Przemysławem Witkowskim i Radosławem Rozumkiem, choć jak dodaje, nie odbiera tego personalnie.

 

- Nie interesuję mnie specjalnie, czy jestem pierwszy, drugi albo trzeci, bo niezależnie od tego, jaką rolę widzi dla mnie na boisku trener, to ja i tak daję z siebie 100 procent. Szczerze mówiąc, nie dziwi mnie, że w hierarchii bramkarzy jestem najniżej, bo Przemek to ograny i doświadczony zawodnik, a Radek już w turniejach amatorskich zawsze stał między słupkami, czego nie mogę natomiast powiedzieć o sobie - ja swój czas dzieliłem między funkcję golkipera i występy w polu: co prawda będąc 13-latkiem, zaczynałem jako bramkarz, ale później grałem też na lewym skrzydle. Na razie cierpliwie czekam, bo być może trener dostrzeże moje postępy i będę dostawał jeszcze więcej szans.

 

 

Po kilku tygodniach występów na III-ligowych parkietach motywacja Kinalskiego do treningów wcale nie spadła, a wręcz przeciwnie - jest jeszcze większa.

 

- Traktuję to bardzo serio, bo trochę większy luz można było wrzucić, gdy byliśmy tylko i wyłącznie drużyną amatorską. Myślę, że to samo można powiedzieć o większości, o ile nie o wszystkich chłopakach, bo po prostu chcemy coś osiągnąć. Widać to na treningach, w meczach, a wysokie zwycięstwa to dla mnie tylko i wyłącznie nagroda za zostawienie zdrowia na parkiecie. Mimo że przed tym sezonem dołączyło do nas kilku nowych chłopaków, to i tak można powiedzieć, że jesteśmy zgrani, bo przez kilka lat występowaliśmy w prawie niezmienionym składzie, co wpływa też na to, że bardzo szybko robimy progres.

 

 

Do ciężkiej pracy nie trzeba także zachęcać kołowego Kamila Komorowskiego, który grał na tej pozycji już jako junior Wisły Płock, a po wyjeździe na studia występował w I- i II-ligowych klubach z Poznania, Leszna i Kościana. Podobnie jak Kinalski swoją dotychczasową karierę może podzielić na dwa etapy: związany z grą na pozycji obrotowego i rozgrywającego.

 

- Lepiej czuję się na tej drugiej, ale zawsze chętnie wykorzystam doświadczenie z początków przygody ze szczypiorniakiem, by pomóc drużynie - mówi 32-latek. - Miałem kilka lat przerwy od handballa, ale wróciłem, gdy dowiedziałem się, że chłopaki spotykają się w “Chemiku”, a jak prezes Marzec powiedział o możliwości zgłoszenia drużyny do III ligi, to oczywiście też byłem “za”. Same wyniki pokazują, że było warto, ale ja liczę na jeszcze więcej. II, I liga? Jasne, byłoby świetnie, choć trudno powiedzieć, czy dalibyśmy radę godzić to z innymi obowiązkami - mam nadzieję, że ci najmłodsi zawodnicy przejeliby od nas wtedy trochę więcej odpowiedzialności za wynik.

 

 

Atletycznie zbudowany szczypiornista jest także instruktorem w klubie, gdzie trenuje się Krav Magę.

 

- Zainteresowałam się tym od razu, jak wróciłem do Płocka, czyli w 2010 r. To m.in. dlatego miałem tak długą przerwę od piłki ręcznej, bo nie tylko prowadzę zajęcia “kravki”, ale sam jestem jednym z uczestników. Jeszcze jak studiowałem w Poznaniu, to wiedziałem jednak, że będę chciał znowu tu zamieszkać, i z perspektywy czasu cieszę się, że udało się to już niespełna rok po ich ukończeniu.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->