Rejestracja i logowanie

MUKS Volley-PWSZ celuje w 4. wygraną z rzędu

Sport 29-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

Płockie siatkarki zagrają w sobotę na wyjeździe z AZS-em LSW Warszawa. Obie drużyny mają po 12 punktów i zajmują, odpowiednio, 3. i 4. miejsce w tabeli III ligi mazowieckiej, jednak płocczankom do zgromadzenia tego dorobku wystarczyło tylko 5 spotkań, czyli o jedno mniej od rywalek.

Podopieczne Jerzego Chęcińskiego są niepokonane od 3 spotkań, w których nie straciły nawet seta. To dlatego szkoleniowiec jest optymistycznie nastawiony przed wyprawą do Warszawy.

 

- Myślę, że po tym, co ostatnio pokazaliśmy, powinniśmy mierzyć tylko w zwycięstwo, i to za 3 punkty - mówi. - Rozmawiałem z trenerem innej warszawskiej drużyny, MOS-u Wola, która notabene odprawiła w poprzedniej kolejce AZS LSW 3:0, i powiedział, że nasze najbliższe przeciwniczki mają duże problemy z przyjęciem, więc na pewno będziemy chcieli to wykorzystać; zagrywka to chyba nasza najgroźniejsza broń, więc mam nadzieję, że dziewczyny udowodnią to i tym razem.

 

 

Płocczanki przystępują do spotkania w prawie pełnym składzie, bo ostatnie treningi pokażą, w jakiej dyspozycji jest wracająca po chorobie Aleksandra Koperska, i czy do gry będzie również przewidziana libero Paulina Dądalska, która podkręciła kostkę - w najgorszym razie zastąpi ją, tak jak w minionej kolejce, Anna Kompińska.

 

Przeciwko warszawiankom zagra natomiast na pewno Joanna Ostrowska, która jest, obok Moniki Lubiak, jedną z tylko dwóch środkowych w zespole.

 

- Na pewno przydałaby się jeszcze trzecia zawodniczka na tę pozycję, ale to tylko z powodu, odpukać, jakiegokolwiek urazu jednej z nas - mówi. - Mimo że jesteśmy tylko dwie, to wzajemnie się napędzamy i czuję, że cały czas idziemy do przodu, więc nie mam żadnych wątpliwości, że będziemy w stanie to kontynuować.

 

 

Ostrowska jest ponadto jedną z kilku zawodniczek w składzie MUKS-u, które dysponują mocną zagrywką z wyskoku.

 

- Nie ukrywam, że taki serwis daje dużo większą satysfakcję niż flot. Jak byłam młodziczką, a później kadetką to moją podstawową zagrywką była ta stacjonarna, ale nie miałam z jej wykonywania żadnej przyjemności. Dopiero gdy od zeszłego sezonu przeszłam na mocny serwis, to od razu poczułam, że to jest to, i mimo że ostatnio trochę faluję w tym elemencie, to na pewno pozostanę przy uderzeniu z wyskoku.

 

 

Przy grze na środku siatki nie można już sobie, wedle uznania, pozwalać na siłowe rozwiązania.

 

- Wszystko jest uwarunkowane tym, z kim przychodzi nam grać - dodaje Ostrowska. - Gdy mam do czynienia z wysokim blokiem, to oczywiście nie mogę sobie pozwolić na to, by ściągać piłkę, tylko muszę ją posyłać w wolne kierunki i wybierać słabiej bronione strefy. Czasami jednak wszystko dzieje się tak szybko, że po wyjściu w powietrze nie mam już czasu na podjęcie decyzji, więc raz zdaje się na intuicję, a innym razem już przed akcją starm się zobaczyć, co robią dziewczyny po drugiej stronie siatki. Im dłużej trenuję siatkówkę, tym widzę jednak coraz więcej, więc o zdobyciu punktu rzadko decyduje przypadek.

 

 

Podobnie jak trener Chęciński Ostrowska myśli tylko o wygranej w Warszawie.

 

- Jesteśmy pozytywnie nastawione, zmobilizowane, więc jeśli zagramy “swoją” siatkówkę, to wszystko powinno się ułożyć po naszej myśli. Ostatnimi czasy przychodzi nam to o tyle łatwiej, bo zwycięstwa powodują, że nietrudno zachęcić samą siebie do treningu - widząc, że cieżka praca przynosi efekty, chcemy cwiczyć jeszcze ciężej.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->