Rejestracja i logowanie

Po punkty do Gniezna

Sport 29-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

Po dwóch tygodniach wracają na ligowe parkiety. W najbliższą niedzielę o 16 szczypiornistki Jutrzenki Płock zagrają na wyjeździe z sąsiadującym w tabeli MKS-em PR Urbis Gniezno. Obie drużyny mają taki sam bilans zwycięstw i porażek (4:3), jednak płocczanki zajmują wyższą lokatę - trzecią - dzięki punktowi zdobytemu w przegranym po rzutach karnych spotkaniu z SMS-em I.

W tej rundzie to już 3. dwutygodniowa przerwa, ale zdaniem trenera Jutrzenki Marcina Krysiaka w tej sytuacji należy również szukać pozytywów.

 

- Myślę, że dzięki temu dziewczyny mogą zaleczyć jakieś urazy czy więcej popracować nad przygotowaniem fizycznym. Na pewno pozwala im to też zregenerować się, odpocząć, ale z drugiej strony, wiadomo, wypadają z rytmu meczowego. To sprawia, że pierwsze spotkanie po takiej pauzie jest obarczone pewnym ryzykiem, niepewnością, ale oczywiście nie ma co narzekać, tylko trzeba się po prostu dostosować.

 

- Nie robi to nam jakiejś wielkiej różnicy i teraz jesteśmy już przyzwyczajone, choć ja osobiście wolałabym grać co tydzień - dodaje bramkarka Jutrzenki Marta Ciszewska. - Brak takiego rytmu rzutuje na nasz trening i trochę przeszkadza w przygotowaniu do danego meczu, generalnie trudno to wytłumaczyć, bo takie rzeczy się po prostu czuje; jesteśmy już natomiast na tyle doświadczone, że wiemy, jak sobie z tym radzić.

 

 

Dwutygodniowa przerwa na pewno przydała się najbliższym rywalkom płocczanek, które w ostatniej kolejce przegrały wysoko w Tczewie (26:38). O ich sile stanowią głównie dwie zawodniczki: skrzydłowa Joanna Różańska i rozgrywająca Marta Giszczyńska. Pierwsza jest wiceliderką klasyfikacji strzelczyń z dorobkiem 47 goli, druga, mimo że nie grała w spotkaniu z Samborem, ma już na koncie 32 bramki.

 

- Znamy dobrze Różańską, która dysponuje niesamowitym rzutem i jest niezwykle doświadczona – kontynuuje Krysiak. - Nie można jednak powiedzieć, by pozostałe zawodniczki od niej bardzo odstawały, bo również im musimy poświęcić trochę uwagi. Patrzymy jednak głównie na siebie, zresztą czesto uczulam na to dziewczyny. Uważam, że kluczowe dla losów pojedynku jest to, co sami zrobimy, choć oczywiście nie oznacza to, że zaniedbujemy rozpracowanie przeciwniczek od strony taktycznej. Runda dobiega końca i bardzo zależy nam na utrzymaniu 3. miejsce, zwłaszcza że jest na to duża szansa. 6 zespołów ma podobny bilans i trzeba uważać, bo jedna porażka może słono kosztować, natomiast wierzę, że dziewczyny są w stanie to udźwignąć, również w Gnieźnie.

 

 

O formę Jutrzenki jest również spokojna Ciszewska.

 

- Z tego, co widzę, robimy stałe postępy. Jestem naprawdę zadowolona z tego, jak wyglądamy w obronie czy w ataku, bo muszę przyznać, że przed sezonem miałam trochę obaw; dołączyło do nas kilka młodych zawodniczek i nie byłam pewna, ile czasu zajmie, byśmy się zgrały. Nie było mnie w klubie rok, ale za to jedno się nie zmieniło: wspaniała atmosfera, co podkreślają ponadto wszystkie zawodniczki spoza Płocka. Wydaje mi się, że m.in. dzięki temu łatwiej jest budować drużynę w takim przyspieszonym tempie - biorąc pod uwagę, jak krótko ze sobą jesteśmy, to na razie jest co najmniej dobrze. Jeśli chodzi o nasze rywalki, to moim zdaniem nie ma sensu skupiać się np. na Różańskiej. Z doświadczenia wiem, że może wtedy “zaskoczyć” inna zawodniczka, a to przecież nie o to chodzi. Co prawda nie miałam jeszcze okazji grać przeciwko niej, ale myślę, że nie powinnyśmy “napinać się” na jedną czy drugą dziewczynę, lecz co najwyżej trzymać rękę na pulsie.

 

 

W tym sezonie Jutrzenka odniosła już dwa wyjazdowe zwycięstwa, lecz mimo to trener Krysiak uważa, że jest różnica między tym, jak zawodniczki prezentują się w Płocku, a jak na wyjeździe.

 

- Jest coś takiego, że gdy gramy u siebie, to dziewczyny sprawiają wrażenie bardziej pobudzonych, pewnych siebie. Na pewno wynika to z faktu, że trenujemy w naszej hali cały tydzień poprzedzający mecz, czujemy się tam swobodnie, a gdy do tego dochodzą kibice, to otrzymujemy kolejne wsparcie. Na wyjazdach jest trochę inaczej, bo to nasze rywalki dbają o to, by nas zdeprymować. To jednak kwestia tego, by poukładać sobie to wszystko w głowie, nad czym zresztą pracujemy. Dbamy o to, by nie dzielić meczów na te rozgrywane u siebie i wyjazdowe, bo jesteśmy w stanie powalczyć o komplet punktów i tutaj, i tutaj - kończy szkoleniowiec.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->