Rejestracja i logowanie

Zakończyły się 'Soboty bokserskie na Mazowszu' (zdjęcia)

Sport 19-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: profil facebookowy Gedeona Płock.
0

W hali sportowej Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy placu Dąbrowskiego odbył się ostatni turniej z cyklu “Soboty bokserskie na Mazowszu”. Konrad Kowal, na co dzień trener klubu Gedeon Płock, otrzymał przed rozpoczęciem zawodów nominację na sędziego kandydata.

Na ringu zaprezentowało się w sumie 20 zawodników i dwie zawodniczki, jednak ich walki miały charakter stricte sparingowy, więc były one punktowane tylko na poczet uzyskania awansu w hierarchii sędziowskiej.

 

- Mimo tego że było dużo początkujących bokserów, to poziom turnieju oceniam jako solidny - mówi Kowal. - Brakowało mistrzów z poprzednich zawodów, ale byli np. wicemistrzowie, którzy pokazali trochę dobrego pięściarstwa.

 

 

Klub Gedeon reprezentowało sześcioro zawodników: w kategorii juniorka do 72 kg wystąpiła Anna Żołek, w kategorii młodzieżowiec do 82 kg - Mateusz Krzykalski, w kategorii senior powyżej 91 kg - Bartosz Marcinkowski, w kategorii kadet do 66 kg - Tomasz Strzałkowski, w kategorii junior do 69 kg - Kacper Kwasiborski, a w kategorii kadet do 63 kg - Łukasz Bobryks. Swój pojedynek wygrał Strzałkowski, Kwasiborski przegrał przed czasem, a walka Bobryksa nie została rozstrzygnięta.

 

- W walce Tomka tak naprawdę najsprawiedliwszy byłby remis, ale w tym sporcie generalnie nie ma remisów - ktoś musi wygrać - kontynuuje Kowal. - Nie zmienia to faktu, że pokazał się on z dobrej strony, zresztą podobnie jak Łukasz, który miał zadawać dużo ciosów na dół, i z tego zadania wywiązał się świetnie. Jeśli chodzi o Kacpra, to było tu trochę kontrowersji, bo po jednym mocnym ciosie był liczony, ale widziałem, że mógł kontynuować walkę; sędzia główny zmienił jednak decyzję arbitra ringowego i ją zakończył. Ania bardzo szybko się uczy i jest odporna psychicznie, co sprawia, że potrafi przenieść swoją dyspozycję z treningów na zawody. Mateusz, choć wygrał zdecydowanie, powinien bardziej panować nad emocjami, bo w jego stylu brakuje mi trochę spokoju. Z kolei Bartek walczył dobrze, ale nie miał szans z bardziej doświadczonym rywalem, zwłaszcza że sił starczyło mu tylko na dwie pierwsze rundy.

 

- Jestem zadowolony z tego, co pokazałem - dodaje jeden z bokserów Gedeona Łukasz Bobryks. - Najważniejsze, żeby wejść do ringu i dać z siebie wszystko, bo tu już bardzo dużo. Na pewno nie można się bać, tak jak to robił mój rywal: jego trener cały czas krzyczał, żeby atakował, ale on prawie w ogóle nie zadawał ciosów. Ja mam do swojego szkoleniowca 100-procentowe zaufanie, bo inaczej nie miałoby to sensu; nawet jak jestem bardzo zmęczony, ale jednocześnie słyszę, że muszę iść do przodu, to po prostu biorę głęboki oddech i robię to. Szczerze mówiąc, bardzo nie lubię wiedzieć przed walką, kto będzie moim rywalem, bo, nie wiedzieć czemu, stresuje mnie to - zresztą przeciwnika można tak naprawdę poznać dopiero w ringu.

 

 

Nie tylko zawodnicy Gedeona, ale i sam trener mogą mieć po tym turnieju powody do dumy.

 

- Ta impreza była ostatnim elementem kursu, który musiałem odbyć, dzięki czemu uzyskałem teraz tytuł sędziego kandydata. To dopiero początek mojej kariery w tym zawodzie, który upoważnia mnie jednak do ubiegania się o kolejne licencje: najpierw okręgową, a później Polskiego Związku Bokserskiego i Międzynarodowej Federacji Boksu Amatorskiego. Może będę teraz takim “Szymonem Marciniakiem pięściarstwa” - kończy z uśmiechem Kowal.

 

 

To nie ostatnia impreza w tym roku dla zawodników Gedeona - w grudniu wyjeżdzają oni na międzynarodowe zawody do Mołdawii.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->