Rejestracja i logowanie

Horror w '16': SMS I minimalnie lepszy od Jutrzenki

Sport 18-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
1

Emocjami z tego meczu możnaby obdzielić wszystkie pozostałe spotkania 7. kolejki grupy A I Iigi. W pojedynku między Jutrzenką a SMS-em I lepsze po rzutach karnych (4:3) okazały się podopieczne Andrzeja Marszałka - w regulaminowym czasie gry było 25:25 (14:15).

Początek należał jednak do gospodyń, które przez pierwsze kilka minut sprawiały lepsze wrażenie. Jeszcze w 8. minucie Jutrzenka prowadziła 5:4, grając bardziej pomysłowo w ataku, ale jak się później okazało, było to jej ostatnie prowadzenie w tej części gry. Sygnał do ataku w ekipie SMS-u dały: Izabela Świerżewska i Daria Cieślak - ta pierwsza zaskakiwała obronę niesygnalizowanymi rzutami, a druga potrafiła się przedrzeć nawet przez podwójny blok rywalek; z dobrej strony pokazała się też stojąca w bramce Wioleta Pająk, która spisywała się dużo lepiej od swojej vis a vis Justyny Brudzyńskiej. Dzięki temu w 17. minucie meczu SMS osiągnął najwyższe prowadzenie w meczu - 12:8 - jednak wcale nie złamało to podopiecznych Marcina Krysiaka, które niezwłocznie przystąpiły do odrabiania strat. Udało się to dosyć szybko m.in. za sprawą ich dobrej postawy w ofensywie, z którą nie radziły sobie przyjezdne - konsekwencją tego były otrzymane w krótkim odstępie czasu dwie 2-minutowe kary. Jutrzenka skwapliwie wykorzystała grę w przewadze i gdyby nie pechowa interwencja Brudzyńskiej, już do przerwy mogła doprowadzić do remisu.

 

W drugiej połowie zastąpiła ją Marta Ciszewska, która już na samym początku odbiła kilka piłek. Dużo lepiej spisywała się jednak także defensywa gospodyń, której udało się ograniczyć poczynania Świerżewskiej i, zwłaszcza, Cieślak (udane wybloki). Tego samego nie można jednak powiedzieć o ich ataku, bo podopieczne trenera Krysiaka popełniły kilka prostych błędów, przez które cały czas nie mogły wyjść na prowadzenie. Po okresie chaotycznej gry z obu stron szybciej swój rytm złapała Jutrzenka, w której barwach znakomite zawody rozgrywała Paulina Dąbrowska. Między 36. a 53. minutą prawoskrzydłowa zdobyła aż 6 bramek, wyprowadzając swój zespół na czoło (24:22). 4 minuty przed końcem miała miejsce sytuacja, która mogła przesądzić o losach spotkania - przy stanie 25:23 rzut karny wykonywała skuteczna do tej pory z 7. metra Aleksandra Stasiak, ale tym razem nie była w stanie pokonać golkiperki gości. Podopieczne trenera Marszałka jeszcze raz szarpnęły, doprowadzając do wyrównania, i mogły nawet wygrać, ale źle rozegrały akcję, po której piłka trafiła w posiadanie Jutrzenki. Po czasie wziętym przez trenera Krysiaka gospodynie miały 11 sekund na zdobycie decydującego gola, ale Emilia Bałdyga nie trafiła w bramkę, co oznaczało rzuty karne.

 

Wydawało się, że Jutrzenka jest w stanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, gdy rzut przeciwniczki odbiła Brudzyńska, ale po chwili bramkarka SMS-u zrewanżowała się tym samym, broniąc uderzenia Aleksandry Rędzińskiej i Bałdygi, i to przyjezdne mogły się cieszyć z wygranej.

 

- Jestem bardzo zadowolona i po prostu trudno mi powstrzymać łzy - powiedziała po spotkaniu bramkarka SMS-u Wioleta Pająk. - Było bardzo dużo emocji, a do tego rzutu karne, którą są tak naprawdę loterią, więc tym bardziej się cieszę, że to my wyszłyśmy z nich zwycięsko. Po porażkach w dwóch ostatnich meczach dzisiaj w końcu możemy się trochę odstresować. Już w I połowie nasza gra wygladała dobrze, ale później zatraciłyśmy gdzieś skuteczność, z kolei w drugiej odsłonie na pewno i ja, i Daria Konieczna mogłyśmy zrobić więcej, by zatrzymać Paulinę Dąbrowską – najważniejsze jednak, że udało się wygrać.

- Po takim meczu aż żal, że nie można każdej z drużyn dać po 1,5 punktu - dodał trener Jutrzenki Marcin Krysiak. - Pierwszą połowę na pewno trochę przespaliśmy, ale w drugiej wyglądało to już zdecydowanie lepiej, i to my mieliśmy kilka szans na odniesienie końcowego zwycięstwa, których jednak nie wykorzystaliśmy. Trudno powiedzieć, czego tak naprawdę zabrakło, bo generalnie zagraliśmy dobrze i możemy być zadowoleni ze swojej postawy, za którą otrzymaliśmy zresztą punkt. W poprzednich spotkaniach to my potrafiliśmy rozstrzygać końcówki na swoją korzyść, dziś zrobiły to rywalki, ale myślę, że i tak nie mamy powodów do smutku, bo stworzyliśmy naprawdę fajne widowisko.

 

 

Jutrzenka: Brudzyńska, Ciszewska - Dąbrowska 9, Stasiak 3, Rędzińska 3, Pawłowska 1, Szczechowicz 2, Bałdyga 6, Trepka 1, Maruszewska.

SMS: Pająk, Konieczna - Gajewska 6, Świerżewska 6, Knop 1, Iwanowicz 1, Pachołek, Rorat 1, Szołtysek 4, Grabińska 2, Kasprowiak, Cieślak 4.

komentarze (1)
Dodaj komentarz

Zdjęcia jak po LSD

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->