Rejestracja i logowanie

Wielkie przebudzenie Kotonowicz - Mon-Pol łatwo wygrywa

Sport 11-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: profil facebookowy Mon-Polu Płock.
1
Wielkie przebudzenie Kotonowicz - Mon-Pol łatwo wygrywa

W meczu 7. kolejki grupy A I ligi płockie koszykarki pokonały u siebie VBW GTK II Gdynia 82:54. To ich 5. zwycięstwo w sezonie.

Podopieczne Ireneusza Jasińskiego rozpoczęły to spotkanie, jakby chciały rozstrzygnąć jego losy już w I kwarcie. Po niespełna 5 minutach prowadziły aż 22:7, bo dobrze dzieliły się piłką i grały na wysokiej skuteczności. Niespełna 3 minuty przed końcem pierwszej “ćwiartki” płocczanki osiągnęły najwyższe, 16-punktowe prowadzenie (32:16), lecz w tym momencie nastąpił zryw przyjezdnych, które zdobyły 6 “oczek” z rzędu. O drugiej kwarcie obie ekipy chciałyby chyba jak najszybciej zapomnieć, bo upłynęła ona pod hasłem wielu niewymuszonych błędów i nieudanych rzutów. Mimo tego Mon-Pol wygrał tę cześć gry 10:9, dzięki czemu prowadził do przerwy różnicą 11 “oczek” (42:31). Trzecia kwarta to znów dominacja płocczanek, które mocniej przycisnęły w obronie. Drużyna z Gdyni momentalnie zaczęła się gubić, zupełnie nie radząc sobie z podwojeniami, dzięki czemu gospodynie zdobyły sporo “łatwych” punktów. 8 z nich to dzieło Lucyny Kotonowicz, która na dobre wraca do swojej najlepszej dyspozycji - występująca na pozycji nr 2 zawodniczka w całym meczu uzbierała ich aż 27, nie tylko grając na fantastycznej skuteczności (11/16), ale imponując szerokim wachlarzem zagrań w ataku i przeglądem pola. Sfrustrowane takim obrotem sprawy gdynianki co i rusz traciły piłkę na rzecz Mon-Pol-u, który skrzętnie to wykorzystywał. Grę płocczanek świetnie prowadziła Justyna Pytlarczyk, która zanotowała do tego aż 12 zbiórek, w tym 6 w ataku. W walce na obu tablicach gospodynie zresztą dosłownie zdemolowały zespół gości, bo ich łupem padło 39 piłek przy ledwie 20 gdynianek. Przed ostatnią kwartą wynik meczu był już rozstrzygnięty, dlatego więcej czasu na parkiecie mogły spędzić m.in. Sylwia Bielska i Magdalena Goleniewska. W całym spotkaniu płocczanki miały aż 24 asysty i zagrały na 50-procentowej skuteczności, którą obniżyły nieco niecelne “trójki” (5/18).

 

- W I kwarcie przecierałem oczy ze zdumienia, bo wychodziło nam dosłownie wszystko - mówi trener Mon-Polu Ireneusz Jasiński. - Prawie każdy nasz rzut trafiał do kosza, a rywalki stały i przyglądały się temu bezsilne. Z kolei w drugiej chyba za bardzo się rozluźniliśmy, bo w nasze poczynania wkradło się za dużo chaosu i momentami nie panowaliśmy nad tym, co dzieje się na boisku. W przerwie porozmawialiśmy jednak spokojnie, starając się wyeliminować błędy. To przyniosło skutek, bo nasza obrona w 3. “ćwiartce” zaskoczyła rywalki, które chwilami były bezradne. Nie pozostało nam nic innego, jak zamienić to na punkty, i cieszę się, że stało się to przy tak dużym udziale Lucyny. Już wcześniej było widać, że jest w coraz wyższej formie, ale brakowało jej takiego przełamania. Muszę przyznać, że “Lucy” wspaniale wykorzystała luki w defensywie przeciwniczek, pokazując całą swoją wszechstroność. Mógłbym się tak dalej rozpływać w zachwycie nad dziewczynami, gdyby nie słabo wykonywane rzuty wolne - 11/20 trafionych to zdecydowanie za mało.

 

 

Mon-Pol: Pytlarczyk 6 (12 zb.), Kotonowicz 27 (7 as.), Kaczor 12 (6 as.), Misiek 16, Witkoś 13 oraz Dzierbicka 3, Plucińska, Tyczkowska 5, Bielska, Goleniewska.

komentarze (1)
Dodaj komentarz

a gdzie jest wynik w poszczególnych kwartach? To tak, jakby w piłce nożnej nie podać wyniku do przerwy

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->