Rejestracja i logowanie

MUKS Volley-PWSZ wygrywa po raz drugi (zdjęcia)

Sport 11-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

Nie było wątpliwości, kto jest lepszy. Płockie siatkarki pokonały u siebie UKS Spartę Grodzisk Mazowiecki 3:0 (-14,-18,-20) w swoim 3. spotkaniu w III lidze mazowieckiej.

Płocczanki do bólu wykorzystały swoją przewagę fizyczną nad rywalkami, bombardując je serwisami z wyskoku czy kończącymi atakami. Po niedokładnym przyjęciu przyjezdne miały również problem, by przedrzeć się przez szczelny blok MUKS-u, a jeśli udało im się wybronić jakąś piłkę, to trudno było im wyprowadzić skuteczną kontrę. W ich szeregach przebłyski dobrej gry miała Agnieszka Lorenc, ale to było za mało, by nawiązać z gospodyniami wyrównaną walkę. Początek każdego z setów wyglądał bliźniaczo podobnie: Sparta nie dawała MUKS-owi odskoczyć na większy dystans punktowy tylko do momentu, gdy na zagrywce pojawiała się przyjmująca Wiktoria Kowlaksa, która swoimi mocnymi i precyzyjnie kierowanymi serwisami rozstawiała grodziszczanki po całym parkiecie.

 

Trener gości poprosił o czas już po dwóch akcjach pierwszego seta, a o kolejny, gdy było 13:9. Niewiele to pomogło, bo ostrym serwisem “częstowały” przyjęcie Sparty już nie tylko Kowalska, ale również dwie Aleksandry: Kąpińska i Koperska. Przy stanie 17:13 kibice w hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej przy ul. Gałczyńskiego zobaczyli chyba najładniejszą akcję całego meczu: obie drużyny dwoiły się i troiły w obronie, ale przez dłuższy czas żadna nie potrafiła wykorzystać kontry, co ostatecznie udało się Sparcie. W drugim secie przy stanie po 10 trener MUKS-u Jerzy Chęciński zdecydował się na zmianę rozgrywającej - kapitan drużyny Sandrę Niedziałkowską zastąpiła Kinga Kowalczyk - i było to dobre posunięcie, bo młodziutka siatkarka prowadzila grę w bardziej urozmaicony sposób, często uruchamiając pierwsze tempo. W trzeciej i jak się poźniej okazało, ostatniej partii przewaga płocczanek była miażdżąca, bo prowadziły one już 14:6. Moment dekoncentracji wystarczył jednak, by grodziszczanki zerwały się do ataku, i już po chwili przegrywały tylko 15:18. Na szczęście gospodynie wzięły się do roboty i odskoczyły na 24:18, a za moment zdobyły decydujący punkt.

 

- Paradoksalnie nie był to dla nas łatwy mecz, bo przy dużej przewadze miałyśmy problem, by nie poddać się nadmiernemu rozluźnieniu - powiedziała po spotkaniu przyjmująca MUKS-u Wiktoria Kowalska. - W 3. secie myślałyśmy trochę, że ten mecz wygra się sam, ale w porę się opamiętałyśmy. Jeśli chodzi o moją zagrywkę, to już na początku mojej siatkarskiej przygody wiedziałam, że będę serwować z wyskoku, bo sprawia mi to po prostu dużą frajdę. Na treningach poświęcam temu elementowi sporo czasu, powtarzając go 100 czy nawet 1000 razy, po to by panować nad każdym ruchem nóg bądź wyrzutem piłki; mimo to wiem, że mam tutaj jeszcze rezerwy.

 

- Rezultat jest sprawiedliwy, choć uważam, że nasz przeciwnik nie powinien wyjść w żadnej z partii z 15 punktów - dodawał z kolei trener MUKS-u Jerzy Chęciński. - Myślę, że na tym polega szacunek wobec rywala, że pokazujemy przeciwko niemu 100 procent naszych możliwości, a dzisiaj było ich trochę mniej. Najważniejsze są jednak 3 punkty, bo był to mecz bez historii. W 3. secie nasz poziom gry spadł zbyt bardzo, ale jestem tu m.in. od tego, by czasem trochę “ochrzanić” moje zawodniczki. Jestem natomiast zadowolony z gry Kingi, tym bardziej że jest ona jeszcze kadetką i każde takie spotkanie to dla niej cenne doświadczenie. Sandra nie miała dziś swojego dnia, dlatego nie wahałem się ją zmienić.

 

 

MUKS: Niedziałkowska, Ostrowska, Kąpińska Aleksandra, Lubiak, Koperska, Kowalska oraz Dądalska (l), Kowalczyk, Bąkowska, Kapturowska, Kąpińska Anna (l).

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->