Rejestracja i logowanie

Nowa superłódź wioślarzy

Sport 10-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: profil facebookowy Płockiego Towarzystwa Wioślarskiego.
0
Nowa superłódź wioślarzy

Dla nich sezon trwa prawie przez okrągły rok, bo nawet jak nie pływają, to trenują na siłowni i ergometrach. Tegoroczna zima powinna być jednak dla wioślarzy PTW trochę przyjemniejsza, bo dzięki pieniądzom z Budżetu Obywatelskiego Płocka w przyszłym roku wystartują na nowej superłódce.

Będzie z niej korzystać płocka “ósemka”, dlatego władze Towarzystwa robią wszystko, co w ich mocy, by zakupić sprzęt najwyższej jakości - na ich celowniku znalazła się łódź firmy Empacher, czyli najlepszego na świecie producenta. W zależności od kursu Euro trzeba się będzie przygotować na wydatek rzędu 250-260 tys. złotych, ale zdaniem prezesa PTW Jacka Karolaka - warto zainwestować te pieniądze.

 

- Z nową łodzią jest trochę jak z nowym samochodem - tłumaczy. - Dzięki niej wioślarze będą mogli rozwijać znacznie większą prędkość, bo została zbudowana z wykorzystaniem najnowszej technologii. To oznacza, że jest dużo sztywniejsza niż nasza stara, ponad 20-letnia łódka, co ponadto poprawi sam start; do tej pory już na początku wyścigu dużo traciliśmy i trudno było dogonić rywali. Mimo wszystko w ostatnich latach nasza osada i tak zdołała zdobyć kilka medali, choć najwyżej byliśmy na drugim miejscu. Myślę, że dzięki nowej łodzi na dystansie 2 kilometrów można zaoszczędzić nawet 20 sekund. Znajdują się w niej odsadnie typu “skrzydło”, dzięki czemu jest wyżej przykręcana, a to sprawia z kolei, że jest bardziej odporna na działanie fal. Oczywiście to nie znaczy od razu, że z miejsca będziemy wygrywać z najlepszymi w Polsce, ale teraz będzie o to dużo łatwiej.

 

 

Łodzi o tej samej klasie jest w naszym kraju ledwie kilka i korzystają z nich tylko kluby akademickie, choć de facto nie są one ich własnością. W ostatnim czasie zakupiły je dla nich m.in. Uniwersytet Jagielloński czy Politechnika Wrocławska.

 

- Do tej pory nie było nas stać na takiego hojnego sponsora - kontynuuje Karolak. - Przez 3 lata startowaliśmy np. na takiej czarnej łódce kanadyjskiej firmy Hudson, którą wypożyczał nam jej dealer w Polsce, mając nadzieję, że w końcu ją kupimy. Tak się jednak nie stało, a szkoda, bo pamiętam, że wygraliśmy na niej I Regaty Miast Nadwiślańskich, na których 3 inne osady zatonęły (śmiech).

 

 

Pod koniec października odbyły się ostatnie w tym roku w Polsce zawody, Centralne Kontrolne Regaty Jesienne. Od tego czasu zawodnicy PTW - jedni na miejscu, inni w Centralnym Ośrodku Sportu w Wałczu - biorą udział w wielu testach, sprawdzianach, po których zostanie przygotowany plan treningowy na kolejne miesiące.

 

- To nie jest czas przesadnie lubiany przez zawodników, bo od teraz aż do kwietnia czeka ich okres wytężonej, monotonnej pracy - dodaje Karolak. - Na razie jesteśmy na etapie budowy podstawowej wytrzymałości i siły i po prostu trzeba przez to przebrnąć. Niestety przy długotrwałym wysiłku niebagatelny wpływ na samopoczucie wioślarzy ma nawet pogoda, bo gdy brakuje słońca, dzień jest coraz krótszy i robi się chłodno, to od razu odbija się to na ich treningu. Na szczeście na poczatku grudnia mamy zaplanowany obóz w Zakopanem, więc to będzie dla nas wszystkich taka odskocznia. Na wodę wrócimy najwcześniej w kwietniu, i to tylko jeśli pozwoli nam Wisła. Bardzo często jest tak, że jedziemy nawet w okolice Konina, gdzie jest elektrownia, która podgrzewa trochę akwen, więc pływamy, omijając krę.

 

 

Zawodnicy PTW trenują obecnie dwa razy dziennie, w tym w weekendy. Część z nich wróciła już z konsultacji szkoleniowych w Wałczu, choć najlepsi, jak Jan Domeradzki, zostaną tam do końca tego tygodnia. Z kolei trenerów czekają jeszcze wybrane kursokonferencje, a także podsumowanie tego, co działo się w tym roku, i podjęcie najważniejszych decyzji odnośnie najbliższego sezonu.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->