Rejestracja i logowanie

Od judo do Kano

Sport 28-10-2017 Autor: Michał Michalak Foto: profil facebookowy Judo Kano.
0

To już ponad 30 lat. Tyle czasu minęło, od kiedy Kinga i Leszek Jarosińscy przyszli na pierwszy trening judo. Dziś sami mogą przekazywać swoją wiedzę, prowadząc zajęcia w klubie Judo Kano.

Na poczatku lat 80. w Płocku nie było wielkiego wyboru wśród miejsc, gdzie można ćwiczyć sztuki walki. Jako pierwszy powstał klub dla judoków, później pojawił się kolejny, gdzie odbywały się zajęcia karate tsunami.

 

- Zapisałem się na trening w 1981 r., żona - 4 lata później - wspomina Jarosiński. - Ta dyscyplina sportu jawiła nam się jako taka tajemnicza, egzotyczna, a tym samym - godna naszego zainteresowania. Nie było na jej temat żadnych publikacji, więc żeby się czegokolwiek dowiedzieć, trzeba była po prostu przyjść na zajęcia, tym bardziej że wśród moich rówieśników budziło to uznanie. Od tamtej pory wieloletnim wysiłkiem zapracowaliśmy na zainteresowanie kolejnych pokoleń płocczan, aż do 2003 r., gdy sami otworzyliśmy klub. Początki były trudne: pamiętam, że najpierw dostałem zaproszenie z Zespołu Szkół Chemicznych, by poprowadzić trening dla dzieci nauczycieli, ale na pierwszym pojawił się tylko jeden chłopiec. Dwa dni później było już jednak 10 dzieci, a dwa miesiące później zebraliśmy dwie grupy trenujących, w tym jedną zaawansowaną, która przeszła do nas z MMKS Jutrzenki Płock - nie mieliśmy wyjścia, trzeba było założyć drugi klub. Prowadziliśmy treningi w różnych miejscach na terenie miasta, ale od 7 lat jesteśmy wierni Orlen Arenie, gdzie czujemy się najlepiej.

 

 

Najmłodsi (5-7 lat) zaczynają treningi pod okiem Kingi Jarosińskiej.

 

- Dzieci na ogół przyprowadzają rodzice, a dopiero po jakimś czasie ich pociechy same połykają bakcyla - mówi Jarosińska. - Dziś trudniej niż kiedyś wyciągnąć je z domów, a do tego wszystko szybko im się nudzi, więc prowadzę zajęcia w urozmaicony sposób, gdzie zabawa przeplata się z elementami judo. Ćwiczenie trwające 20 minut jest dla nich zbyt monotonne, dlatego jedna gra goni drugą, by ciągle pobudzać je do działania.

 

 

Po ok. 2 latach dzieci przechodzą do średniozaawansowanej grupy ćwiczącej pod okiem Leszka Jarosińskiego.

 

- Na tym etapie wprowadzamy danego podopiecznego w świat judo sportowego, gdzie jest trochę więcej rywalizacji i poznaje się elementy akrobatyki czy gimnastyki - kontynuuje trener. - Dopiero po mniej więcej 3 latach najlepsi otrzymują szansę wskoczenia na jeszcze wyższy poziom, ale z zastrzeżeniem, że to musi być ich decyzja. Nigdy nie naciskamy na dziecko i nie wywieramy żadnej presji, bo jeśli chce, może nadal zostać w grupie średniozaawansowanej i tam kontynuować naukę. W zawodach, ale takich wyższej rangi, począwszy od powiatowych, a skończywszy na mistrzostwach czy Pucharze Polski, biorą udział tylko ci, którzy tego chcą, lubią rywalizację, ale też nie poddają się po niepowodzeniach. Dlatego do każdego zawodnika podchodzimy indywidualnie i bacznie go obserwujemy, by wiedzieć, że jest gotowy na kolejne wyzwania.

 

 

W najbliższą niedzielę w zawodach Pucharu Polski seniorów w Warszawie w kategorii do 52 kg wystartuje ledwie 18-letnia reprezentantka klubu Andżelika Giersz.

 

- Trenuje u nas już 10 lat, legitymując się tym samym jednym z najdłuższych staży wśród wszystkich zawodników - dodaje Jarosiński. - Dwukrotnie było bliska zdobycia medalu mistrzostw Polski w młodszych kategoriach wiekowych, m.in. zajęła 5. lokatę wśród młodziczek, a obecnie jest 12. w ogólnopolskim rankingu juniorek i jest bardzo blisko zakalifikowania się do kadry Polski. To niezwykle utalentowana i zawzięta zawodniczka, choć w grupie zaawansowanej możemy się jeszcze pochwalić kilkoma zdolnymi wychowankami, i to zarówno w kategorii dzieci, młodzików i juniorów młodszych. My z żoną startujemy ponadto jako masters, czyli judocy powyżej 30 lat.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->