Rejestracja i logowanie

Lublin szczęśliwy dla płocczan

Sport 26-10-2017 Autor: Michał Michalak Foto: profil facebookowy Płockiej Akademii Karate Tradycyjnego.
0

Są jeszcze mali, ale już teraz Płock ma z nich dużą pociechę. 10-osobowa reprezentacja Płockiej Akademii Karate Tradycyjnego wróciła z Pucharu Europy Dzieci, który zakończył się w miniony weekend.

Na zawodach w Lublinie najlepiej zaprezentowała się 9-letnia Daria Dolna. Zdobywczyni Pucharu Świata sprzed roku zajęła 2. miejsce w kata indywidualnym. Tylko “oczko” niżej uplasował się z kolei 7-letni Kamil Malowaniec, który startował w tej samej konkurencji.

 

- To była dla nas udana impreza - mówi sensei Piotr Kuś. - Większość naszych zawodników zajęła lokaty w czołowej “8”, a dwoje przywiozło medale. Zarówno Daria, jak i Kamil rywalizowali jednak nie tylko w swoich kategoriach wiekowych, ale i pasowych, czyli pod względem umiejętności; Kamil ma zielony pas, a Daria - brązowy, co oznacza, odpowiednio, średni i zaawansowany poziom. Co ciekawe, zawodniczka, która pokonała naszą reprezentantkę w finale, okazała się od niej lepsza także w czerwcu ubiegłego roku na zawodach w Łodzi, więc mam nadzieję, że za 3. podejściem w końcu uda się z nią wygrać.

 

 

Kata indywidualne to zbiór technik obronnych przed wieloma przeciwnikami, natomiast zawodnik, wykonując to ćwiczenie, musi ich sobie wyobrazić. Im dokładniej zostanie to zrobione, do czego potrzebna jest praca nad formą, i im mocniej, tym wyżej jest to punktowane przez sędziów. W czasie ćwiczenia karateka musi ponadto uważać, by nie zachwiać się, tracąc równowagę, oraz by nadać mu jak największą dynamikę.

 

- Nasi podopieczni jadą na tak dużą imprezę przede wszystkim po to, by oswoić się z jej atmosferą - kontynuuje Kuś. - Zapoznają się z sędziami, innymi karatekami, ale nie wymagamy od nich żadnych wyników i nie odbywamy rozmów typu: musicie coś zrobić. Jeśli się uda, tak jak w przypadku turnieju w Lublinie, to fajnie, ale jeśli nie - to trudno. Trochę większe oczekiwania mamy natomiast wobec zawodników, którzy wchodzą w wiek juniora młodszego, czyli co najmniej 14-letnich. Oni trenują trudniejsze do wykonania kata, a do tego na zawodach biorą udział w walkach, z kolei najmłodsi adepci robią to tylko na zajęciach, pod okiem instruktora i bezkontaktowo, tak by nikomu nie stała się krzywda.

 

 

Dla tak młodych karateków wyjazd do Lublina był naprawdę dużym przeżyciem, ale również okazją, by spędzić czas nie tylko na sportowo.

 

- Puchar był świetnie zorganizowany - dodaje Kuś. - Turniej skończył się nawet przed czasem, bo wszyscy zawodnicy byli niezwykle skupieni, co wpłynęło na sprawny przebieg kolejnych konkurencji. Myślę, że nasi karatecy mogą być dumni z tego, co pokazali na macie, a do tego zachowają także inne miłe wspomnienia, bo zabraliśmy ich jeszcze na wycieczkę po Lublinie i okolicach - kończy.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->