Rejestracja i logowanie

Świetny początek rozgrywek w wykonaniu płocczanek

Sport 26-10-2017 Autor: Michał Michalak Foto: profil facebookowy Mon-Polu Płock.
0
Świetny początek rozgrywek w wykonaniu płocczanek

Trzy wysokie zwycięstwa i miano jednej z dwóch niepokonanych drużyn w całej lidze. To bilans koszykarek Mon-Polu Płock na początku sezonu grupy A I ligi. Po nieudanych poprzednich rozgrywkach podpieczne Ireneusza Jasińskiego wracają mocniejsze i znowu liczą się w walce o czołowe lokaty.

Płocczanki wygrały swoje dotychczasowe mecze różnicą średnio prawie 18 punktów i zdobyły w nich aż 253 “oczka”. Na razie daje im to 3. miejsce w tabeli, ale mają one rozegrane jedno spotkanie mniej niż lider AZS Uniwersytet Gdański, z którym notabene wygrały w ostatniej kolejce. To, co wyróżnia Mon-Pol na tle innych drużym, to zespołowa gra z udziałem zarówno zawodniczek podkoszowych i obwodowych z ważnym udziałem koszykarek wchodzących z ławki. W pierwszych dwóch meczach płocczanki umiejętnie wykorzystywały grające na pozycji nr 4 i 5 Agnieszkę Misiek i Grażynę Witkoś, które poza skutecznością imponowały grą na obu tablicach, zbierając łącznie ponad ponad 50 piłek, w tym 15 w ataku. Z kolei w pojedynku z AZS-em ciężar gry na swoje barki wzięły zawodniczki z pozycji 1, 2 i 3, czyli Justyna Pytlarczyk, Lucyna Kotonowicz i Patrycja Kaczor, które świetnie radziły sobie z kombinowaną obroną strefową rywalek. Pierwszą “5” doskonale uzupełnia wyróżniająca się niesamowitym przyspieszeniem rozgrywająca Kinga Dzierbicka, zorientowana bardziej na grę w defensywie silna skrzydłowa Natalia Tyczkowska i stanowiąca alternatywę dla duetu Kotonowicz-Kaczor Anita Plucińska. Co warte podkreślenia, w gronie ośmiu kluczowych dla ekipy z Płocka koszykarek jest aż pięć, które dołączyły do składu przed sezonem. Ponadto wspomagają je: Sylwia Bielska, Magdalena Goleniewska, Zofia Jasińska i Liwia Sierawska, które, przynamjmniej na razie, mają dostawać więcej szans gry w meczach przeciwko zespołom z dołu tabeli. Na czym polega siła Mon-Polu w tegorocznych rozgrywkach?

 

- Myślę, że składa się na to kilka czynników - wyjaśnia Agnieszka Misiek. - Po pierwsze, mamy praktycznie nowy zespół, który czuje głód zwycięstw. Po drugie, zostawiamy na parkiecie nie tylko nasze umiejętności, ale i serce, a po trzecie, na każdą pozycję są po 2 zawodniczki gotowe do gry, więc daje to możliwość rotowania składem. Naszym największym atutem jest natomiast zespołowość, i oby tak było dalej, zwłaszcza że gdy wygrywamy, dużo łatwiej zmotywować się do pracy na treningach. W tym sezonie są one o tyle przyjemniejsze, że bardziej urozmaicone, a do tego poświęcamy też dużo czasu na szlifowanie taktyki pod konkretnego przeciwnika.

 

 

Mimo że płocczanki pokonały zdecydowanie trzy ekipy, w tym kandydata do awansu, nie wywołuje to u nich dodatkowych emocji.

 

- Nie sądzę, by groziło nam coś takiego - dodaje Justyna Pytlarczyk. - Podchodzimy spokojnie do każdego spotkania i naprawdę nie widzę tego, by ciążyła na nas jakaś presja. Chcemy dalej wygrywać, grając swoją najlepszą koszykówkę, a to, co się dzieje dookoła, nas nie obchodzi. Na pewno jesteśmy lepszym zespołem niż w poprzednim sezonie, także poza parkietem - razem się motywujemy, pomagamy sobie nawzajem i generalnie mamy taki lepszy kontakt ze sobą.

 

 

W minionych rozgrywkach było o tyle trudne, że po poważnym urazie Lucyny Kotonowicz, liderki Mon-Polu w ostatnich dwóch latach, pozostałe zawodniczki nie potrafiły się, co wcale nie dziwi, dzwignąć psychicznie. Teraz grającej na pozycji nr 2 zawodniczce już nic nie dolega i powoli wraca do swojej najwyższej formy, wyróżniając się na boisku pewnością siebie i opanowaniem w ważnych momentach.

 

- Z moim kolanem jest ok - mówi koszykarka. - Na pewno muszę je jeszcze trochę oszczędzać, chłodzić, ale na szczęście wiem, kiedy przystopować. Biorąc pod uwagę nasze wyniki, zwłaszcza zwycięstwo z AZS-em, nie uważam, by była to jakaś niespodzianka, bo wygrana była naszym celem, i tak też się stało. Udało nam się zbudować naprawdę dobry, wszechstronny zespół i nie czuję żadnej presji, m.in. dlatego, że mamy kilka dziewczyn, które mogą wziąć na siebie cieżar gry. Powiedziałam to już wcześniej: jeśli uwierzymy w siebie, stać nas na bardzo dobry rezultat, bo play-offy są w naszym zasięgu, a dalej - zobaczymy.

 

 

W najbliższą sobotę w meczu 5. kolejki podopieczne Ireneusza Jasińskiego podejmą KS Basket 25 II Bydgoszcz, czyli jedyną w całej stawce drużynę, która nie odniosła jeszcze zwycięstwa. Początek meczu o 16.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->