Rejestracja i logowanie

Boks tajski, boks płocki

Sport 20-10-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

W uprawianiu tej dyscypliny jak w żadnej innej potrzebne są twarde łokcie... i to najlepiej na równi z kolanami - to główne cechy muay thai, które trenują zawodnicy płockiego klubu Gedeon.

Pochodząca z Tajlandii sztuka walki jest tam sportem narodowym, a jej pokazy odbywają się nawet przy okazji takich imprez, jak festiwale kulturalne czy koncerty. Nic dziwnego, że trener Gedeona Piotr Woźnicki swojego czasu sam nie mógł się oprzeć, by sprawdzić, czym jest tajski boks.

 

- Wszystko zaczęło się konwencjonalnie, bo od ogladania filmów - mówi szkoleniowiec. - Pierwszy był “Kickboxer”, później wpadły w moje ręce różne książki na temat tego sportu, a z kolei przeglądając internet, natrafiłem na Polski Związek Muay Thai. Następnie zacząłem jeździć na turnieje, najpierw jako widz, i tak mi się to spodobało, że sam zacząłem trenować i startować w turniejach - na szczeblu amatorskim zostałem kilkukrotnym mistrzem Polski, natomiast nie dane mi było zaprezentować się na poziomie profesjonalnym. Generalnie podobają mi się sztuki walki, gdzie uderza się w pozycji stojącej, a moim zdaniem muay thai góruje nad pozostałymi rożnorodnością i tym, że obowiązują tu proste zasady, czyli np. przerwanie pojedynku, gdy przeciwnik leży. Ponadto imponuje mi to, że Tajowie uprawiają tę dyscyplinę z uśmiechem na twarzy, bez gniewu czy nienawiści - chodzi o to, by zmierzyć się z samym sobą, a nie od razu robić komukolwiek krzywdę.

 

 

Woźnicki prowadzi klub od 2011 r. i od tego czasu dorobił się kilku zdolnych wychowanków, w tym jednego międzynarodowego mistrza Polski. Kiedyś mogli się oni rozwijać, tocząc walki w ramach ligi Spartanwear, której już jednak nie ma, dlatego teraz pozostają im tylko sparingi na zajęciach. Płocczanin jest instruktorem uznawanym przez Polski Związek Muay Thai, który zachęca jego i pozostałych trenerów do zdobywania kolejnych stopni Khan, odpowiedników znanych z karate danów. Woźnicki nie jest jednak ich wielkim fanem, bo nie są one do końca zgodne z tradycją muay thai. Tajski boks to od niedawna pasja także Kacpra Znajewskiego, jednego z zawodników klubu Gedeon.

 

- Na pierwszy trening przyprowadził mnie znajomy mojej mamy i od razu wiedziałem, że to jest to - mówi. - Wcześniej trenowałem pływanie, ale sztuki walki od zawsze mnie “kręciły”, bo po prostu lubiłem się bić. Opanowanie wszystkich ciosów zajęło mi rok - w roku szkolnym chodziłem niałem zajęcia 3 razy w tygodniu i chodziłem na siłownię, ale tak bardziej rekreacyjnie, by nie przeciążać stawów, natomiast w czasie wakacji trenowałem 2 razy dziennie od poniedziałku do piątku. Gdyby była taka możliwość, chętnie wziąłbym udział w jakimś turnieju i powalczył z innym zawodnikiem, kimkolwiek by on nie był - kończy.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->