Rejestracja i logowanie

Kung fu w wydaniu płockim

Sport 10-10-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Renata Maślanka/profil facebookowy UKS Fu Hok Kuen Płock.
1

Tylu medali z imprez mistrzowskich rangi ogólnopolskiej i międzynarodowej mogą im pozazdrościć reprezentanci innych płockich drużyn. Zawodnicy Uczniowskiego Klubu Sportowego Fu Hok Kuen, trenując kung fu (inaczej: wushu), czyli chińskie sztuki walki, ćwiczą nie tylko swoje ciało, ale i ducha.

Od tego roku trener Zbigniew Błaszczak pracuje z grupą ok. 20 osób, która jednak na pewno nie powiększy się w najbliższej przyszłości.

 

- Po prostu postawiliśmy na jakość - mówi. - Na razie nikogo nowego na pewno nie przyjmiemy, bo to jedyny sposób, by cały czas podnosić poziom naszych zawodników. Trenujemy trzy razy w tygodniu, ale każdy musi jeszcze we własnym zakresie zadbać o przygotowanie fizyczne. Przy starcie na zawodach skupiamy się na konkurencjach taolu - form tradycyjnych kung fu, których historia sięga ponad 150 lat wstecz. Wykonywane formy dzielą się na ręczne oraz formy z tradycyjną bronią chińską. To oznacza, że moi podopieczni występują zawsze w kilku konkurencjach, tj. oprócz form ręcznych są także z szablą, halabardą czy kijem, dlatego np. trójka zawodników może przywieźć z jednej imprezy kilkanaście medali. W związku z tym, że ostatnio zmieniły się władze Polskiego Związku Wushu, otwierają się przed nami nowe możliwości. Na jego czele stoi teraz Jacek Świątkowski, nasz mistrz, który przyjeżdżał wielokrotnie do Płocka. Mamy teraz więcej okazji, by współpracować z Chińczykami, Światową Organizacją Wushu, a do tego wracamy do tradycji, bo do tej pory mieszała się ona ze sportem.

 

 

Płocczanie przygotowują się obecnie do Pucharu Polski, który odbędzie się na początku grudnia w Krakowie, natomiast najmłodsza członkini klubu, 14-letnia Emilia Rychlewska wystartuje ponadto w mistrzostwach świata zaplanowanych na 8-12 listopada w Chinach.

 

- Trenuję od ośmiu lat, w tym od pięciu w Fu Hok Kuen - mówi nastolatka. - Sztuki walki ćwiczy także mój tata, a kiedyś robił to także mój starszy brat - to oni zarazili mnie pasją do wushu. Od kilku lat biorę udział w mistrzostwach Polski i pucharze naszego kraju w swojej kategorii wiekowej (12-14 lat), a na tegorocznym czempionacie zdobyłam 3 złote i brązowy medal. Udział w mistrzostwa świata to będzie mój debiut na tak dużej imprezie i trochę się tym stresuję, choć może bardziej ze względu na daleki wyjazd - generalnie jestem jednak do tego nastawiona pozytywnie. W Chinach zaprezentuję się w dwóch konkurencjach: formie ręcznej oraz w formie z szablą.

 

 

- Wushu to nie tylko ćwiczenie ciała, ale i ducha - dodaje Anita Tomaszewska, jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek płockiego klubu. - To, co wykonujemy na treningach, przekłada się także na nasze życie codzienne. Jeśli uda mi się wykonać jakąś trudną figurę w sali gimnastycznej, to tym bardziej jestem w stanie poradzić sobie z jakimiś wyzwaniami, które czekają na mnie w domu czy w pracy. Ze swoich ostatnich sukcesów najbardziej cenię tytuł mistrzyni Polski wywalczony w czerwcu, ale nie ze względu na prestiż, ale fakt, że udało mi się tego dokonać tylko 8 miesięcy po urodzeniu dziecka - jestem z tego bardzo dumna.

komentarze (1)
Dodaj komentarz

Grupa się nie powiększy bo nie ma chętnych do tej zabawy, po prostu. Robienie wielkiego wydarzenia z medali które zdobywa się przy minimalnej konkurencji jest śmieszne. Są w naszym mieście naprawdę bardziej uzdolnione dzieciaki o ktorych nie piszecie, które wkładają więcej wysiłku w zdobycie sukcesów niż jakaś zmanierowana grupka machająca rękami i nogami. Dorabianie do tego ideologii o ćwiczeniu ducha to jakieś bzdury. Nie ma w tym sporcie nic co by wymagało specjalnych umiejętności. Jak sto razy powtórzysz jakiś układ to w końcu się go nauczysz i możesz zdobyć medal mistrzostw świata. możesz przegrać co najwyżej z kimś kto ten układ powtórzył 150 razy.

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->