Rejestracja i logowanie

Gedeon Płock, czyli Kowale własnego losu

Sport 27-09-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

Nazwa klubu nie bez powodu nawiązuje do biblijnego sędziego i przywódcy wojskowego, bo trenującym w nim zawodnikom przyświeca jedno motto: “Nic, co jest warte posiadania, nie przychodzi łatwo”.

Gedeon powstał w 2011 r. i na początku prowadził tylko zajęcia z Muay Thai, czyli tajskiego boksu, ale od 2,5 roku działa tam również sekcja boksu olimpijskiego, za którą odpowiada Konrad Kowal, który jest jednocześnie prezesem klubu.

- Uprawnienia trenera II klasy mam od 8-9 lat, natomiast prowadzić zajęcia zacząłem 7 lat temu - mówi. - W ubiegłym roku zgłosiliśmy do budżetu obywatelskiego nasz projekt polegający na prowadzeniu darmowych lekcji boksu, dzięki czemu jeszcze do końca tego roku mogą z nich korzystać wszyscy chętni w wieku 13-20 lat. Nie zamykamy jednak drzwi przed jeszcze młodszymi dzieciakami, bo mamy także adeptów w wieku 10-11 lat. W tym roku również staramy się o dofinansowanie i gdyby udało się je ponownie uzyskać, na pewno zwiększy to nasze pole manewru, bo będziemy mogli nadal prowadzić zajęcia codziennie a, co za tym idzie, osiągać coraz lepsze wyniki.

 

Zawodnicy Gedeona występują zarówno w turniejach towarzyskich rozgrywanych lokalnie, jak i zawodach ogólnopolskiej rangi.

 

- W tym roku braliśmy już udział m.in. w “Sobotach bokserskich na Mazowszu”, których ostatnia runda jest zaplanowana na 18 listopada w hali MOSiR na placu Dąbrowskiego, i byliśmy w warszawskiej Akademii Walki. Co więcej, w pierwszym półroczu nasz zawodnik Łukasz Bobrys był bliski zakwalifikowania się na mistrzostwa Polski kadetów, ale przegrał finałową walkę w eliminacjach. Już jutro jedziemy jednak do Grudziądza na Międzynarodowy Puchar Polski Kadetów, który wchodzi w skład 26. Turnieju Miast Kopernikańskich w Boksie, gdzie także wystąpi Łukasz - dodaje Kowal.

 

 

Nastolatek trenuje boks olimpijski od 1,5 roku, po tym jak zachęcił go do tego jego rodzony brat.

 

- On sam ćwiczył tylko kilka dni i zrezygnował, ale mi się spodobało, dlatego na sali spędzam teraz praktycznie cały tydzień - lubię to, bo zanim pojawił się boks, siedziałem tylko w domu - mówi zawodnik. - Było już parę takich sytuacji, że trochę dostałem po głowie, i to dosłownie, bo w tej dyscyplinie nie ma lekko - na szczęście mamy kaski, owijki na ręce i ochraniacze na zęby. Od pierwszego treningu dużo się jednak nauczyłem, bo potrafię już wyprowadzać haki, proste, sierpy, a ponadto wiem, na czym polega “tarczowanie” czy walka z cieniem, które są podstawowymi elementami naszych zajęć.

 

 

 

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->