Rejestracja i logowanie

Falstart 'Mustangów' (zdjęcia)

Sport 23-09-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

Futboliści amerykańscy z Płocka przegrali na inaugurację sezonu juniorskich “11” z Lowlanders Białystok 6:8. Podopieczni Pawła Kęsego mogą pluć sobie w brodę, bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.

W spotkanie świetnie wszedł rozgrywający Mustangs Kacper Bogdański, który popisywał się wykonywanymi z chirurgiczną precyzją kilkudziesięciojardowymi podaniami. Niestety jego koledzy kilkukrotnie nie złapali jednak piłki, co nie tylko nie pozwalało na objęcie prowadzenia, ale i skutecznie wybijało zespół z rytmu. Na szczęście to płocczanie cały czas byli w natarciu, więc mimo że nie potrafili postawić przysłowiowej kropki nad “i”, nie dopuszczali do groźnych sytuacji w swojej strefie obronnej. Z biegiem czasu do głosu coraz cześciej zaczęli dochodzić goście. Pod koniec drugiej kwarty byli bardzo bliscy dostarczenia piłki do samej linii końcowej, ale po kolejnej próbie uzyskania przyłożenia podanie quarterbacka Lowlanders przechwycił Norbert Łątka, który pognał z nią w kierunku strefy obronnej rywali. Mimo że próbowało go zatrzymać kilku rywali, corner back nie dał się powalić i wydawało się, że Mustangi będą się cieszyć z 6 punktów - ku zdziwieniu wszystkich tak się jednak nie stało, bo sędziowie odgwizdali przewinienie jednemu z płocczan. Chwilę później defensywa gości była już bezradna. Po akcji, w której Mustangs wypchnęli kolegę z drużyny trzymającego piłkę za linię końcową, mogli oni zapisać na swoim koncie pierwsze i jak się później okazało, ostatnie przyłożenie.

 

Trzecia kwarta znowu upłynęła pod znakiem wyrównej gry. Obronę gości nękali na zmianę wide receiver Przemysław Pawłowski i running back Cezary Tarkowski, ale białostoczanie nie pozostawali dłużni, i również odpowiadali pięknym za nadobne. Kluczowa dla losów całego spotkania sytuacja miała miejsce pod koniec III kwarty, gdy płocczanie dostali aż 30 jardów kary za dwa równocześnie popełnione faule. To osłabiło ich animusz, co skrzętnie wykorzystali Lowlanders - po błędzie płockiej obrony rywale zdobyli punkty z przyłożenia, a w dodatkowej akcji podwyższyli prowadzenie.

 

To, co do tej pory przynosiło “Mustangom” dobre wyniki, czyli agresywna gra na granicy przepisów, tym razem okazało się ich zmorą. Sędziowie z aptekarską dokładnością wyłapywali wszelkie pozaregulaminowe zagrania, choć nie obyło się bez kontrowersji - kilkanaście sekund przed końcem meczu Mustangs mieli szansę, by zdobyć decydujące punkty, ale kolejna kara spowodowała, że musieli wznowić akcję 15 jardów dalej, co znacznie pokrzyżowało im szyki.

 

- Przegraliśmy na własne życzenie - powiedział po spotkaniu Cezary Tarkowski. - Dwa razy byliśmy pod polem punktowym, gdzie albo zabrakło trochę jardów, albo “łapaliśmy” głupią karę. Z kolei w naszej obronie zaszło przed tym sezonem dużo zmian i uważam, że zabrakło nam czasu, by zawodnicy tej formacji mogli wyeliminować wszystkie niedociagnięcia. Mam nadzieję, że w następnym meczu zagramy już “swoje”.

 

 

Rozczarowania wynikiem nie krył także trener Paweł Kęsy.

 

- Nie powinniśmy przegrać tego meczu, ale stało się, i będziemy to musieli nadrobić w kolejnych spotkaniach. Zabrakło niewiele, bo “zrobiliśmy” dużo jardów, lecz nie udało się tego zamienić na punkty. Ponadto myślę, że schodzimy z boiska pokonani wcale nie przez obronę, która popełniła tylko jeden poważny błąd; brak zgrania było bardziej widać w ataku. Naszym rywalom należy się szacunek, bo zagrali dobre zawody, co nie zmienia faktu, że i tak mogliśmy zgarnąć całą pulę. Nie wiem, może zabrakło trochę szczęścia, bo kar mieliśmy aż w nadmiarze.

 

 

W następnej kolejce, która już za tydzień, “Mustangi” zmierzą się na wyjeździe z Warsaw Eagles.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->