Rejestracja i logowanie

Mon-Pol z nowym składem i nowymi nadziejami

Sport 15-09-2017 Autor: Michał Michalak Foto: Michał Michalak.
0

To ma być lepszy sezon niż poprzedni. Koszykarki Mon-Polu Płock trenują przed nowymi rozgrywkami i liczą na awans do play-offów, zwłaszcza że do drużyny dołączyło kilka zdolnych zawodniczek.

Płocczanki mają już za sobą pierwszy turniej towarzyski, który zakończyły z bilansem jednego zwycięstwa i dwóch porażek, ale jak przekonuje trener Ireneusz Jasiński, nie to było najważniejsze. - Przede wszystkim chcieliśmy sprawdzić różne ustawienia, bo w związku z dużą liczbą dziewczyn, które do nas dołączyły, musimy to jak najszybciej poukładać. Jeszcze do wtorku pracowaliśmy przede wszystkim nad przygotowaniem fizycznym, ale teraz, nie licząc siłowni, wprowadzamy do zajęć coraz więcej elementów taktycznych, zwłaszcza że w ten weekend czeka nas kolejny turniej, gdzie naszymi rywalami będą: UKS Aleksandrów Łódzki (gospodarz), Pomarańczarnia MUKS Poznań, Panattoni Europe Lider Pruszków i litewski Ukmerges Vilkmerge. To dla nas na pewno przyjemna odmiana, bo przed tygodniem rywalizowaliśmy z drużynami, które znamy na co dzień z parkietów I-ligowych, więc myślę, że teraz będzie trochę ciekawiej.

 

Mon-Pol wzmocniły przed sezonem cztery zawodniczki: Kinga Dzierbicka, Patrycja Kaczor, Grażyna Witkoś, Natalia Tyczkowska i Anita Plucińska, które cały czas próbują się wkomponować w zespół. - Myślę, że idzie im to bardzo dobrze, choć najbardziej cieszy mnie, że są przede wszystkim gotowe do ciężkiego wysiłku - kontynuuje Jasiński. - Kinga, gdyby mogła, to chyba nocowałaby w hali, bo jest prawdziwym tytanem pracy. Złego słowa nie mogę także powiedzieć na pozostałe koszykarki, bo już teraz widzę, że każda z nich jest w stanie wnieść coś pozytywnego do naszej gry. Mamy skład, w którym młodość miesza się z doświadczeniem, bo to dobra baza do tego, by stworzyć solidną drużynę. Mimo to nie chciałbym na razie mówić o naszych celach na ten sezon, bo poprzedni boleśnie zweryfikował nasze plany. Z powodu kontuzji nie mogliśmy pokazać pełni możliwości, i zarówno ja, jak i dziewczyny bardzo to przeżywaliśmy. W tym roku wystarczy tylko, że będą nas omijały kontuzje, a myślę, że reszta przyjdzie sama.

 

Wśród nowych zawodniczek swoim CV wyróżnia się rozgrywająca Kinga Dzierbicka, która mimo ledwie 20 lat może się już pochwalić esktraklasową przeszłością. - Zaczynałam w zespole z Rybnika, ale to były przede wszyskim treningi z I drużyną - wyjaśnia. - Ostatnie rozgrywki spędziłam natomiast w Widzewie Łódź, choć większość sezonu rozegrałam, reprezentując barwy klubu z Pabianic, który występował w I lidze. Chciałam coś zmienić w swojej karierze i dlatego zdecydowałam się na transfer do Płocka, choć miałam też inne oferty. Na razie jestem bardzo zadowolona: szybko złapałam kontakt z koleżankami i mam dużą frajdę z treningów. Dodatkowo podoba mi się w Płocku i mam już tu swoje ulubione miejsca, więc nie narzekam na nudę w wolnym czasie. Uważam, że celem minimum na nadchodzące rozgrywki jest dla nas awans do play-offów, i myślę, że jest to realne.

 

Tradycyjnie duża odpowiedzialność za wynik będzie spoczywać na Lucynie Kotonowicz. Występująca na pozycji rzucającego obrońcy zawodniczka wraca do gry po ciężkiej kontuzji, ale pokazała, że to już przeszłość, zostając MVP ostatniego turnieju w Płocku. - Już drugi raz zerwałam więzadła, choć muszę przyznać, że dzięki cieżkiej pracy, jaką wykonałam wcześniej, mój powrót na parkiet był szybszy, niż się spodziewałam. Bardzo się cieszę, że mam już to wszystko za sobą, bo kocham koszykówkę, i chcę się tym znowu dzielić z innymi. Uważam, że mamy bardzo dobry i, co ważne, wyrównany zespół, bo na każdej pozycji są przynajmniej dwie zawodniczki gotowe zapewnić nam odpowiedni poziom. Zdaję sobie sprawę z dużych oczekiwań wobec mojej osoby, ale nie przeraża mnie to - wręcz przeciwnie; myślę, że trzeba przed sobą stawiać ambitne cele. Ja robię to, patrząc zarówno przez pryzmat drużyny, jak i swoich indywidualnych osiagnięć, dlatego chciałabym, by Mon-Pol zagrał w play-offach. Jeśli to się uda, to będzie nam już trochę łatwiej, a wtedy będziemy mogły pomyśleć o czymś więcej. Osobiście, chcę zdobywać jak najwięcej punktów i znowu być w czołowce, np. najlepiej przechwytujących, i wierzę, że jestem w stanie to osiagnąć, a przy okazji poprowadzić dziewczyny do zwycięstw - kończy Kotonowicz.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->