Rejestracja i logowanie

Bartosz Kwolek: Siatkówka to moja miłość, ale i praca

Sport 02-08-2017 Autor: Michał Michalak Foto: www.onico.pl.
0
Bartosz Kwolek: Siatkówka to moja miłość, ale i praca

Odpoczął i znowu mierzy bardzo wysoko. Pochodzący z Płocka siatkarz Bartosz Kwolek w najbliższy poniedziałek rozpoczyna przygotowania do nowego sezonu z plusligowym Onico Warszawa.

Przyjmujący już wcześniej dostał co prawda powołanie do szerokiego składu seniorskiej reprezentacji Polski, która przygotowuje się do mistrzostw Europy w naszym kraju, ale nawet nie pojawił się na zgrupowaniu w Spale. - Nie było to dla mnie żadne zaskoczenie - mówi Kwolek. - Ja czy mój kolega z drużyny mistrzów świata juniorów Tomek Fornal pozostajemy w odwodzie na wypadek kontuzji jednego z zawodników, ale wiedzieliśmy o tym już kilka tygodni temu.

 

Klub, w którym występuje płocczanin - Onico Warszawa - dokonał przed nadchodzącymi rozgrywkami znaczących wzmocnień. Do drużyny trafili m.in. MVP ligi japońskiej Nikola Gjorgiew, ocierający się o kadrę Polski Wojciech Włodarczyk czy Kanadyjczyk Sharone Vernon-Evans, odkrycie zakończonej na początku lipca Ligi Światowej. W tych okolicznościach nie było pewne, czy Kwolek otrzyma wystarczająco dużo szans na pokazanie swoich umiejętności. - Na początku sezonu transferowego pojawił się pomysł wypożyczenia mnie na rok do Kielc, gdzie mógłbym liczyć na regularne występy - kontynuuje 20-latek. - Ten temat zniknął jednak tak szybko, jak się pojawił, bo nasz nowy trener Stephane Antiga do spółki z Pawłem Zagumnym, który został dyrektorem sportowym, postanowili, że bardziej przydam się w Warszawie.

 

Na pierwszym treningu Onico zabraknie na pewno obu rozgrywających: Francuza Antoine’a Brizarda i Jana Firleja. Ten pierwszy ma bardzo duże szanse wzięcia udziału w europejskim czempionacie, więc prawdopodobnie dołączy do drużyny dopiero po jego zakończeniu, tj. we wrześniu. Z kolei Polak przebywa na zgrupowaniu kadry Polski do lat 23 (jest tam także inny płocczanin Paweł Halaba), które może się dla niego skończyć powołaniem na mistrzostwa świata w Egipcie, co oznaczałoby, że także i on opuści znaczną część przygotowań. - Mówiąc pół żartem, pół serio, wolałbym, żeby Janek został z nami w Warszawie (śmiech) - mówi Kwolek. - Brak obu rozgrywających byłby to dla nas na pewno trochę uciążliwy, choć z drugiej strony moglibyśmy wtedy sami popracować nad wystawą palcami czy “dyszlem”, grą na wysokiej piłce, czyli rzeczami, na które nie ma praktycznie czasu w trakcie sezonu. Te przygotowania są dla mnie zresztą o tyle wyjątkowe, że po raz pierwszy od kilku lat zakończyłem sezon reprezentacyjny dużo wcześniej, niż to miało miejsce do tej pory, więc mogę brać udział w zajęciach klubowych od samego początku. W związku z tym liczę na to, że zaprocentuje to już po rozpoczęciu rozgrywek, i trener doceni moje zaangażowanie i pracę, jaką wykonałem na treningach. Na pewno nie będę się obrażał, że nie ma mnie w pierwszej “6” czy coś w tym stylu, bo będę grał z siatkarzami, od których nadal mogę się wiele nauczyć, więc jeśli będzie taka potrzeba, zaczekam cierpliwie na swoją szansę.

 

2017 to rok, w którym Kwolek na dobre rozstaje się z siatkówką młodzieżową. W ostatnich 3 sezonach razem z reprezentacjami Polski do lat 18 i 20 został dwukrotnym mistrzem Europy i świata, a po pierwszych dwóch turniejach zgarniał także statuetki dla MVP całych zawodów. - Dużo się w tym czasie zmieniło, bo zaczynaliśmy jako młode chłopaki - mówi płocczanin. - Dorośliśmy jednak nie tylko jako siatkarze, ale i ludzie. Np. ja nauczyłem się, jak pracować w grupie, jak radzić sobie w sytuacji, gdy pojawiają się jakieś tarcia i spięcia, po to by za chwilę już o tym nie pamiętać i podążać razem w jednym kierunku. Wiem ponadto, co trzeba zrobić, by mieć frajdę z treningu i być na nim maksymalnie skupionym. Moim wzorem jest tutaj na pewno Mariusz Wlazły, który występuje od wielu lat w tym samym klubie, a jednak nie widać po nim żadnej monotonii czy znużenia - to niewiarygodne, bo są zawodnicy, którzy zmieniają drużyny nawet rok po roku, szukając jakichś nowych bodźców. Ja jestem już jednak w takim momencie, że wiem, na czym polega życie profesjonalnego sportowca. Siatkówka to ciągle moja miłość, ale i praca. Czasami jest po prostu tak, że trzeba iść na zajęcia i wykonać to, co należy, trochę tak jak osoba pracująca w biurze.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->