Rejestracja i logowanie

Z nosem w telefonie tracimy czujność

Lifestyle 29-06-2017 Autor: Joanna Winiarska Foto: fot. poglądowe
1
Z nosem w telefonie tracimy czujność

To jest tak miłe, wciągające, koi nasze nerwy, albo pobudza… w każdym razie działa jak narkotyk i powoduje, że impuls zwycięża. Czy spacerujemy, czy kierujemy, czy wreszcie wkraczamy na przejście dla pieszych - gadamy przez telefon. I nie tylko, może bez pisania frazesów, że tracimy z tego, co właśnie doświadczamy, ale przede wszystkim tracimy czujność.

Od kiedy to, co mamy obok siebie, stało się mniej ważne od tego, o czym możemy porozmawiać…przez telefon? Trudno powiedzieć. Zapewne nikt nie jest winien takiej sytuacji, i też nikomu nie chodzi o szukanie przysłowiowych „winnych”. Ustalmy jedynie, że to „skok techniki” doprowadził nas do sytuacji, w której wszystko niemal traci na ważności wobec konfrontacji z tym, z kim akurat możemy porozmawiać przez telefon.

I jeszcze jedno. Tu nie chodzi o to, by pisać kolejny artykuł z serii: „ludzie musicie, ludzie uważajcie, ludzie nie róbcie.” Nie, tu chodzi o to, że piszę artykuł, ponieważ zobaczyłam, jak mój własny syn rozmawia przez telefon, jadąc na rowerze…i przeraziłam się. A potem zastanowiłam się, jak często dzieci obserwują nas, gdy łapiemy za telefon podczas np. jazdy samochodem… Nie no mówię, tak dalej być nie może, jak to w ogóle wygląda, czy większość ludzi ma takie nawyki i czy narażamy siebie i innych, czy dajemy okropny przykład naszym dzieciom i krzyczymy na nie za to?

Poszukałam.

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, działająca przy Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju zrealizowała w 2015 roku, w 16 województwach badania na temat kierujących pojazdami z telefonem komórkowym w ręku. Ogółem zebrano dane dotyczące 99 943 kierujących pojazdami. Wskaźnik korzystania z telefonów komórkowych przez kierujących samochodami osobowymi w 2015 roku wyniósł 2,9%. Z czego najwięcej kierujących miało średnio 25-60 lat. Za telefon, jak się okazuje, łapano najczęściej na drogach ekspresowych, a najrzadziej na autostradach. Wskaźnik korzystania z komórki przez kierujących pozostałymi pojazdami (samochodami ciężarowymi, dostawczymi, motocyklami, motorowerami i rowerami) sięgnął 4,4%.

To tylko 2,9 procent, niby można powiedzieć, co to jest? Ale problem jest widoczny naocznie. Nie chodzi tylko o kierujących, chodzi o pieszych, chodzi o rowerzystów. Bardzo dużo z nich przemieszcza się, nawet podczas przejeżdżania i przechodzenia przez jezdnię ze słuchawkami na uszach i smartfonami w rękach. Tacy wyłączeni ludzie. Porozmawiałam w tej sprawie z policją. Czy faktycznie w Płocku mamy problem?

- Dekoncentracja, np. zwrócenie uwagi na coś innego na przykład na telefon, na który właśnie odebraliśmy sms i próba jego odczytania może mieć tragiczny finał - podkreśla Krzysztof Piasek z płockiej policji. - W czasie gdy uwaga kierującego jest skupiona na telefonie, to nie jest w stanie kontrolować tego, co dzieje się na drodze, a gdy spojrzy ponownie przed siebie, może być za późno...

Dlatego tworzone są najróżniejsze kampanie, bo policja sama widzi narastający problem.

Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji wspólnie z firmą Neptis, będącą operatorem popularnego wśród kierowców komunikatora Yanosik, w dniach od 14 do 25 czerwca bieżącego roku realizowała ogólnopolską kampanię pn. „Łapki na kierownicę. W okresie realizacji kampanii kierowcy, gdy zadzwoni telefon, otrzymali na swój aparat zabawny komunikat, przestrzegający przed odbieraniem rozmowy. Trochę z humorem, trochę i mandatami - służby próbują zwiększyć samoświadomość użytkowników dróg. Wszystkich.

Sama wiem też po sobie, jak to jest, albo działamy mechanicznie, albo jesteśmy przekonani, że co to tam, chwilunia - ten jeden smsik wyślę, lecąc sobie przez przejście dla pieszych, przecież ostatecznie niech ten głąb za kierownicą się rozgląda, a co mi tam. Tymczasem co, jeśli on też pisze smsa?

komentarze (1)
Dodaj komentarz

Dobry tekst Pani Joanno,daje do myślenia pozdraiwm

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->