Rejestracja i logowanie

Warto sobie wróżyć na Nowy Rok?

Lifestyle 01-01-2018 Autor: Joanna
1

Czary, wróżby, przepowiednie…Wierzycie w to? Jak wielu z was korzysta z porady wróżki? Nie przyznajecie się do tego czy wręcz przeciwnie, szczycicie? A horoskopy, czytacie je? Może z przymrużeniem oka, ale jednak może i tam zerkacie z nadzieją, że się czegoś dowiecie o przyszłości, znajdziecie jakąś poradę dla siebie, gdy nie wiecie, jak rozwiązać problem?

Żeby to dla was sprawdzić, i ja wybrałam się do wróżki, ażeby, jak wiecie, nie być gołosłowna i nie pisać o czymś, o czym nie mam pojęcia…Umówiłyśmy się na 9, jak w słowach sławnej piosenki… Ale to by było na tyle z piosenką wspólnego, bo padał deszcz, błocisko, ponuro i raczej beznadziejna aura z nastrojem włącznie. Na spotkanie zaproponowałam przytulną karczmę, ale odmówiła.

- Spotkajmy się w takim hermetycznym miejscu – mówi. - Oddalonym, zacisznym. W karczmie to ja pani nie powróżę. Takie miejsca się do tego zupełnie nie nadają.

- No dobrze – zgodziłam się, bo i jakie było wyjście?

 I następnego dnia, jadąc gdzieś, nie wiadomo gdzie, do malutkiego domku kawałek od centrum, w miejscu obecnie zupełnie opustoszałym, myślałam sobie, że tyle się teraz w mediach słyszy o tym i owym…Nie powiem, lekkie napięcie, że zostanę porwana i uprowadzona było, no ale przecież, czego się nie robi dla czytelników.

Jak zawsze to, czego się człowiek spodziewa, nie przychodzi. Za to wita nas zaskoczenie. I dobrze jak to pozytywne. Oczyma wyobraźni widziałam już bowiem jakiegoś psychopatę, który wyskakuje zza krzaków, chwyta mnie za gardło i uprowadza, albo też w spokojniejszych momentach wyobraźnia generowała obraz nieziemskiej istoty ubranej w jakieś powiewne szaty z gwiazdkami o zamglonych oczach. Śmieszne? Pewnie tak….

Po 10 minutach oczekiwania wyszła normalnie ubrana kobieta, normalnie mówiąca, o dziwo w polskim języku, powitała mnie i zaprosiła do środka.

I tak sobie drepczę za tym obcym człowiekiem, cichutko i posłusznie, o którym nic nie wiem, nawet jak się nazywa i wchodzę za nim do malutkiego pokoiku.

Cóż było robić? Zapadłam w kanapę i czekałam na rozwój wydarzeń. Nie ja tu decydowałam, jak będzie. Trzeba było po prostu się wyciszyć i nastroić. I dobrze, tego nam pewnie wszystkim brakuje w tym wariackim świecie. Pierwszy plus.

Wzrokiem omiotłam otoczenie, oprócz kuli energetycznej, porozkładanych kart tarota, kart anielskich i podręczników o tematyce magicznej nie zobaczyłam nic dziwnego. Było schludnie i miło. Nie, nie było też czarnego kota, ani żywego ani umarłego. Nic właściwie „innego”, wyglądało wszystko najzupełniej zwyczajnie, z wróżką na czele, która wyrwała mnie z zamyślenia, pytaniem o kawę…

Eee, myślę, spokojnie, człowiek to sam jest jakiś dziwny i ma jakieś urojenia. Czemu wróżka miałaby wyglądać jak ze średniowiecza? Jak to w sumie rządzą nami stereotypy, odpowiadając: - A kawę to z mlekiem.

Z gorącym kubkiem poczułam się jakoś pewniej i zaczęłam: - Czary, magia, to wszystko bywa bardzo niebezpieczne.

-Ja nie zajmuję się magią, powiedziała. – To zupełnie co innego. Ja zajmuję się energiami. Wy sami sobie wróżycie. Każdy ma w sobie tę energię, z której ja odczytuję informację. Posługuję się kartami Tarota Archetypowego, jest najlepszy z możliwych. Kartami zajmuje się od dziecka. I mam już w tym bardzo dużą wprawę. Podobnie z wahadełkiem, którym też się posługuję.

- I co, dużo mam pani takich gości?

- Przychodzą do mnie ludzie, tak oczywiście, szukają odpowiedzi na pytania. Nie wiedzą jak potoczą się ich sprawy finansowe, sercowe, jakiego wyboru dokonać, pytają o stan zdrowia, o rodzinę, pracę lub inne zwyczajne lub nietypowe rzeczy.

- No i jaką pani daje wróżbę, ja to chyba najbardziej bym się bała, że pani powie, że coś złego się wydarzy i myślę, że większość również?

- Skąd, takich wróżb nie daję. I nie można tego robić. Jeśli powiem, a oczywiście, widzę to w kartach, że w najbliższym czasie wydarzy się coś złego, człowiek generuje potem tyle złej energii, opartej na strachu, że to staje się bardzo niebezpieczne. Pamiętajmy, że pewne rzeczy mogą, ale nie muszą się wydarzyć, i że w każdej chwili wpływamy na swoją przyszłość swoimi aktualnymi decyzjami. Los, tzw szczęście, opieka „sił wyższych” czy wróżba - to jedno, rozum ludzki – to drugie. Ja mówię, a przynajmniej staram się mówić, o tych dobrych rzeczach i na tym się skupiam, ewentualnie sugeruję, doradzam i czytam informacje zawarte w układach kart czy podpowiedzi wahadła. Ale, może zaczniemy od pani?

Zadrżałam: - Ależ oczywiście – mówię. - W sumie po to tu przyszłam!

Wróżka złożyła karty i położyła je odwrócone do mnie i powiedziała: - Niech pani przełoży talię na 3 części.

Przełożyłam.

Odwróciła karty i położyła na stół. Powiedziała coś. Zadrżałam. Tarot Archetypowy jest tak wymowny (karty posiadają kolorowe ilustracje obrazujące daną sprawę), że nie mogłam nie widzieć, że ma rację. Myśli w tym momencie uleciały mi z głowy, potem zbiły się w kłębowisko, a potem wróciły na miejsce. Pomyślałam, że ok, energia energią, ale może to być i przypadek.

No to dalej.

Wybrałam kolejnych 6 kart, które wróżka rozłożyła przede mną. Cholera, zadrżałam. Hmm, znowu przypadek?

Kolejne informacje, jakie dawały karty, wprawiły mnie w zdumienie. A wkrótce w jeszcze większe. Nie to, że widziałam straszne rzeczy, ale po prostu zobaczyć to, co jest, w kartach, w różnych sferach życia, np. w sferze zdrowia, to naprawdę przeżycie. I to kolejny, i kolejny raz. Kobieta mówiła. Wielu informacji nie mogła wiedzieć, a karty przecież nie czują, nie myślą, ale i okazuje się też, nie kłamią. Obrazki przewijały się przed moimi oczami w najróżniejszych zestawieniach, i często, ku mojemu zaskoczeniu wybierane przeze mnie karty powtarzały się co dawało, jak mówiła wróżka,  ewidentne potwierdzenie i pewność przepowiedni. A talia liczy przecież 78 kart ...

- Karty mówią do pani, przekazują informację. Można z nich wiele dowiedzieć o swoim otoczeniu, ale i wiele o sobie. A to jest niesamowicie ważne i naprawdę może pomóc, naprowadzić, dokonać wyboru. Często mówią wprost, co się wydarzy.

W porządku, myślę, to mi się nie śni. Ale racjonalny umysł walczy, nie chce tego ot tak zaakceptować, nawet jeśli „wróżka niewróżka” mówi, że to energia, która jest w nas i jeśli karty tak mówią, to tak po prostu musi być. Tarot daje wróżbę na około rok. I można go zapytać dosłownie o wszystko. Więc co mi szkodziło, zapytałam. 

I pewnie chcielibyście wiedzieć, co dokładnie odpowiedziały karty? Na pewno byłoby to ciekawe, ale chyba nie to jest dla was najważniejsze? W każdym razie, jedno ma znaczenie, że nie żałuję, choć to przyszłość pokaże, czy kary miały rację czy nie. I nie powiem też, że powinniście wszyscy teraz ruszyć do wróżki, ale podkreślę, że dobrze mieć otwarty umysł. Prosić o wróżbę, ale też i chronić swoją prywatność! A poza tym wróżka przecież też człowiek. I krzywdy raczej nie zrobi. Przynajmniej mi nie zrobiła…
 

komentarze (1)
Dodaj komentarz

Gdzie można znaleźć tę wróżkę? Jaki kontakt?

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->