Rejestracja i logowanie

Nowalijki nie dla wszystkich

Lifestyle 29-05-2017 Autor: jej
0
Nowalijki nie dla wszystkich

Kto jada sałatki, ten jest piękny i gładki - głosi przysłowie. I choć dzisiaj produkty z całego świata dostępne są w sprzedaży przez cały rok, a wiosna tradycyjnie kusi, aby w menu pojawiały się częściej rzodkiewki, sałaty, ogórki, młode marchewki, szczypiorek... okazuje się, że na naszym zdrowiu mogą się odbić w najlepszym wypadku czkawką, w gorszym - wywołać nowotwór. Jeść czy nie? - oto jest pytanie!

Nowalijki zazwyczaj są uprawiane w szklarni,  gdzie mają zapewnione specyficzne warunki klimatyczne, m.in. podwyższoną temperaturę w dzień i nocą, ochronę przed wiatrem, odpowiednie światło. Do tego dochodzą chemikalia.

- Najczęstszym problem jest ich przenawożenie związkami z azotem. Nowalijki pobierają go nieselektywnie, czyli biorą go nie tyle ile potrzebują, a tyle ile go dostarczymy, a niestety dostarczamy ich zazwyczaj zbyt dużo. Dużo azotanów gromadzi się zwłaszcza w korzeniach i zewnętrznych liściach warzyw - informuje mgr Magdalena Rosolak z NaturHouse.

A zatem najwięcej może ich być w rzodkiewkach, marchewce czy sałacie. Nadmiar związków azotu może być u człowieka przyczyną zatrucia, a także w dalszym stadium wywoływać raka żołądka. Czy powinniśmy zrezygnować z nowalijek? Dietetyk radzi.

- Zawartość witamin i minerałów w warzywach szklarniowych jest zbliżona do tych uprawianych na polu. Nowalijki mogą mieć tylko trochę mniej witaminy C i bioflawonoidów ze względu na brak światła słonecznego. Zjedzenie kilku rzodkiewek czy plastrów pomidora jeszcze nikomu nie zaszkodziło, trzeba jednak pamiętać o odpowiednim ich przechowywaniu. Nie trzymamy ich w lodówce w torebkach foliowych i należy je stosować tylko jako dodatek do potraw, a nie traktować jako główne źródło witamin.  Nie należy ich podawać dzieciom do lat 3, a także muszą uważać na nie alergicy, wrzodowcy i osoby z zespołem jelita wrażliwego.

Pamiętajmy również o ich dokładnym myciu przed zjedzeniem. Niestety, sama woda bywa tutaj niewystarczająca. Na rynku dostępne są specjalistyczne preparaty do tego przeznaczone, jednak można zastąpić je również "domowymi" sposobami:

- Aby usunąć bakterie, takie jak E.coli, listerię lub salmonellę należy wymieszać 1 litr wody ze 125 ml octu jabłkowego (lub winnego), ocet można zastąpić 2 łyżkami kwasku cytrynowego. W takim roztworze umieszczamy produkty i moczymy przez ok. 2-3 minuty, po czym płuczemy pod bieżącą wodą - dodaje dietetyk.

Z kolei aby pozbyć się pestycydów, wosku i oleju (stosowanego do nabłyszczania) należy w 1 litrze wody wymieszać łyżkę stołową sody oczyszczonej, a następnie postępujemy jak w poprzednim przypadku.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->