Rejestracja i logowanie

Sendlerowa była kobietą z krwi i kości, a nie mityczną bohaterką [FOTO]

Kultura 10-01-2018 Autor: Joanna Winiarska
0

Anna Bikont opowiadała o ludziach, którzy wobec tragedii nie byli obojętni. Starała się jednak przedstawić sylwetki prawdziwe, nie pomijając słabszych stron swych bohaterów.

Anna Bikont jest pisarką i dziennikarką. Za książkę „My z Jedwabnego” otrzymała nagrodę historyczną tygodnika „Polityka” i European Book Prize. Wydanie amerykańskie „My...” znalazło się na liście stu najważniejszych książek 2016 roku według „New York Timesa” i zostało nagrodzone National Jewish Book Award. Ponadto z Joanną Szczęsną napisała „Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu” (wyróżnioną Wielką Nagrodą Fundacji Kultury) i „Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej”.

Podczas wtorkowego spotkania w Muzeum Żydów Mazowieckich Anna Bikont opowiadała o swojej książce „Sendlerowa. W ukryciu”, w której głównej bohaterce nie stara się dodawać "mitycznych" cech. Przedstawia ją jako kobietę z krwi i kości, ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Dlaczego? Ponieważ nie ma potrzeby zniekształcania jej sylwetki, nawet w tym pozytywnym znaczeniu. 

Irena Sendlerowa stała się symbolem wszystkich nieobojętnych wobec żydowskich dzieci w czasie okupacji. Organizowała pomoc, fundusze, działała razem z ludźmi gotowymi narazić życie swoje i bliskich dla szczytnego celu. To były naprawdę trudne czasy, do tego stopnia, że jak wspominał profesor Bartoszewski: „łatwiej było znaleźć mieszkanie do przechowania skrzyni, broni niż dla jednego Żyda”. Tym bardziej podziw bierze na myśl, że żydowskim dzieciom pomagały inne matki.

- Dużo z tych kobiet, które ukrywały żydowskie dziecko miały swoje dzieci. Tym bardziej należy im się ogromna wdzięczność i szacunek - mówiła Anna Bikont.

Ponieważ za pomoc prześladowanym rodzinom groziła straszliwa kara, zrozumiałe jest, że ludzie nie pomagali, przytoczyła autorka. Niezrozumiałe było jednak to, że przeszkadzali.

- Nie można zmusić nikogo do pomocy, bo jest to sytuacja, zachowanie, wymagające ogromnego poświęcenia, natomiast, chodzi o to, by nie przeszkadzać, a tacy ludzie byli - kontynuowała autorka książki.

W bohaterskim działaniu wspierał Polaków kościół katolicki. Często klasztory były ostatnim i najbezpieczniejszym schronieniem dla prześladowanych, np. w klasztorze w Turkowicach, gdzie schronienie znalazło trzydzieścioro dzieci. 

- Warto nadmienić, że choć Niemcy w ogólnym znaczeniu "atakowali" kościół katolicki, to jednak poszczególni, zwykli mieszkańcy szanowali zakonnice i darzyli je respektem. Często też mieli świadomość, że udzielają schronienia Żydom, ale tolerowali to - podkreśliła Anna Bikont.

Działanie wielu tych kobiet, w tym właśnie Sendlerowej, było wyrazem niesamowitej odwagi, która zasługuje na wielki szacunek, ale powinna być opisywana z uwzględnieniem prawdy, a nie "poprawiana", twierdziła autorka:

- Oczywiście nie chodzi o to, żeby zrzucić ją z piedestału. Chodzi o to, żeby mówić prawdę. Była niezwykłą, odważna i szlachetną kobietą, która uratowała kilkaset dzieci, ale nie 2,5 tysiąca! Kiedy weźmie się pod uwagę, że przed wojną było u nas 1 mln żydowskich dzieci, a po wojnie ocalało 5 tysięcy, to dopiero widzimy, jakie to są liczby! - podkreśliła podczas spotkania autorka książki.

I dodała, że czyn Sendlerowej był tak ogromnym bohaterstwem, że powinno się go rozpatrywać wyłącznie w odniesieniu do cytatu, iż "kto ratuje jedno dziecko, ratuje cały świat", i tego, że każde życie ludzkie jest na wagę złota.

- Chciałabym też, by zachowała się pamięć o wielu szlachetnych ludziach, którzy narażając własne życie, ratowali żydowskich braci, a których imion nikt nie pamięta - twierdziła Irena Sendlerowa. -  Ale pamięć nasza i następnych pokoleń musi też zachować obraz ludzkiej podłości i nienawiści, która kazała wydawać wrogom swoich sąsiadów, która kazała mordować. Widzieliśmy też obojętność wobec tragedii ginących. Moim marzeniem jest, by pamięć stała się ostrzeżeniem dla świata.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->