Rejestracja i logowanie

Wchodzą tam, gdzie nikt nie może...Bombowy pies i Pirotechnik [FOTO]

Wydarzenia 13-01-2018 Autor: Joanna Winiarska
0

Figa ma obecnie 4 lata. Jest owczarkiem niemieckim i pełni swoją służbę dwa lata. Wraz z nią Paweł Pikała, aspirant sztabowy z wydziału Patrolowo-Interwencyjnego, tworzą zespół na dobre i na złe. -  Szukają bomb. Obsługują obszar mazowiecki, a także wyjeżdżają na różne akcje poza województwem, ostatnio byli na zdarzeniu w województwie kujawsko-pomorskim, w pociągu Warszawa-Berlin, gdzie szukali ładunków wybuchowych.

Ale od początku: Figa charakteryzuje się dużym spokojem i totalnym brakiem agresji. Jest bardzo skupiona na swoim zadaniu i niełatwo ją rozproszyć, nawet gdy w pobliżu znajdują się inne zwierzęta. A to jest bardzo przydatna cecha dla psa szkolonego do wykrywania ładunków wybuchowych.

O tym, jaka Figa jest poza życiem zawodowy opowiada jej trener, opiekun i oddany przyjaciel Paweł Pikała:

- Miałem dwa psy przed Figą i nie zamieniłbym jej na żadnego innego. Jest oddana i trzyma się blisko mnie, nawet na spacerze nie lubi daleko odbiegać, zaraz wraca i idzie przy nodze. Miewa natomiast, jak i człowiek zresztą, swoje słabsze dni. Figa czasem po prostu nie ma humoru, i naprawdę wówczas trudno ją nakłonić do współpracy, bo zwyczajnie nie chce jej się. Wtedy jej nie zmuszam. Staram się ją wówczas bardzo oszczędzać, jak widzę, że nie jest w formie. Zawsze też dbam o to, by przed zadaniem miała dużo ruchu i zabawy, co ją potem motywuje do działania.

Nie bez powodu to właśnie owczarki niemieckie idą „na służbę":

- Owczarki niemieckie i belgijskie to najbardziej popularna rasa psa wykorzystywana do szkolenia. Na przykład takie psy jak labradory są również bardzo mądre, ale …obrażają się. Dwa razy byłem świadkiem, jak podczas szkolenia te psy się obraziły. Taki stan trwał 2 tygodnie. Nie chciały pracować i koniec. Owczarki nie przejawiają takich zachowań, chociaż są zdecydowanie słabsze psychicznie, a ich zdrowie fizyczne również nie jest idealne, ale tak czy inaczej, mają zdecydowanie najlepsze predyspozycje do pracy w policji. Do tego bardzo szybko się uczą, są inteligentne, dynamiczne.

Figa i Paweł stanowią zgrany zespół, ale taki rodzaj służby nie jest dla każdego:

- To nie jest tylko służba, takie podejście wyklucza całkowicie, by dana osoba została przewodnikiem. Żeby być opiekunem psa i pracować z nim trzeba przede wszystkim kochać zwierzęta. Psy zawsze był obecne w moim życiu toteż zajmuję się nimi odkąd pamiętam. Jako trener pracuję od 15 lat, wcześniej miałem psa patrolowego. Jeździliśmy razem na patrole, szukaliśmy osób zaginionych, zabezpieczaliśmy mecze.

Zajmowanie się psem, takim jak Figa, nie wygląda tak wesoło jak w znanym serialu telewizyjnym. To jest duży obowiązek i odpowiedzialność:

- Nie ma czegoś takiego jak w serialu Komisarz Alex, gdzie pies wchodzi wszędzie i w zasadzie robi, co chce. To taka bajka. Jesteśmy szkoleni dla konkretnego celu, mamy przed sobą zadania do wypełnienia. Ja jestem pirotechnikiem policyjnym, a Figa psem tropiącym ładunki wybuchowe. Każde z nas pełni swoje obowiązki i zadania.

Ich praca nie jest zwyczajna. Jest trudna i niebezpieczna. Wchodzą, gdzie nikt nie może wejść…

- Tak, wszystko zaczyna się od telefonu dyżurnego. Jeśli on dzwoni, już wiem, że czeka nas akcja. Wówczas przyjeżdżam do pracy, zakładam mundur, zbieram informacje. Szacuję, ile będę potrzebował ludzi, czy na miejscu będę mógł liczyć na wsparcie. I oczywiście biorę Figę i jedziemy na miejsce, np. przeszukujemy dworce, budynek sądu, prokuratury.

Figa nie może się pomylić, więc pracuje ciężko. Musiała też przejść trudne szkolenie, by osiągnąć obecny poziom:

- Jedyną szkołą w Polsce, która szkoli przewodników oraz psy służbowe to Zakład Kynologii Policyjnej w Sułkowicach, podlegający pod Centrum Szkolenia Policji w Legionowie z wieloletnią tradycja szkoleniową. Kiedy zaczynaliśmy z Figą, miała 2 lata i była w pełni ukształtowana emocjonalnie i fizycznie, a nasze szkolenie trwało 6 miesięcy.

Zazwyczaj szkolenie zaczyna się, kiedy pies kończy rok. Do tego czasu opiekuje się nim hodowca i to on musi mu zapewnić pierwszy proces socjalizacji. Następnie psiak trafia na szkolenie, którego pierwszym i najważniejszym etapem jest nawiązanie więzi pomiędzy nim a przewodnikiem. A to nie jest proste.

- Najważniejszą rzeczą dla mnie to było nawiązanie relacji z Figą. Oznaką tego jest reakcja na komendy, kiedy Figa to opanowała, zaczęliśmy pracę w pomieszczeniach. Uczyła się tropić ładunki, które wcześniej dostawała do powąchania. Potem musiała znaleźć ich źródło, najpierw schowane w łatwych miejscach, gdzieś blisko. Jeśli jej się udało, uczyłem ją, by reagowała siadaniem. Po 10-12 razie złapała to.

Kolejnym etapem była praca na poligonie, chodzenie po różnych podłożach, reagowanie spokojem na wystrzały, ćwiczenie z zakresu posłuszeństwa:

- Ostatnim etapem dla Figi było połączenie wszystkiego, czego uczyła się wcześniej: ćwiczenia z torem przeszkód, praca węchowa w pomieszczeniach w środkach transportu, np. bagażach, samochodach. Na koniec zaliczaliśmy egzaminy, po których z wystawionym atestem wróciliśmy do swojej jednostki terenowej. Pies znajduje się pod moją opieką i oczywiście ćwiczymy dalej, bo trening tak naprawdę nigdy się nie kończy.

Podczas szkolenia są rzeczy, które psa męczą bardziej:

 - Jeśli miałbym wskazać, co stanowi dla Figi największy wysiłek, to oczywiście będzie to na pewno praca węchowa. Czas intensywnej pracy może trwać do 40 minut, potem jest godzinna przerwa, a następnie pies musi odpocząć, pobawić się. Kiedy będzie starsza, ten czas wytężonej pracy będzie się zmniejszał.

Praca z psem nie jest łatwa, ale bardzo inspirująca:

-  Nie mogę doprowadzić do dominacji psa. To ja muszę być przywódcą, ale dochodzimy do tego poprzez szkolenie metodą smakołykowo-wyróżnieniową, tzn. psa za poprawnie wykonane ćwiczenie czeka nagroda. Nie jestem zwolennikiem metody siłowej. Nie odpowiada mi to. Razem poważanie traktujemy swoją pracę. Zarówno ja i Figa ją lubimy i wzajemnie się wspieramy. Uważam, że jestem dobrym pirotechnikiem i dobrym policjantem, a ona nigdy się nie myli.

Figa nie myli się, ale lubi czasem troszkę pooszukiwać…

- Zdarza się, że oszukuje, bo nie może doczekać się końca pracy. Inne psy robią podobnie. Wtedy trzeba czworonogowi zapewnić trochę zabawy, tak, żeby pies nie wypalił się.  Błędem ludzkim jest wówczas przymuszanie go do pracy na siłę. Odpowiednie prowadzenie takiego zwierzęcia to podstawa. Musi być wzajemne zrozumienie, oparte nie tylko na braniu, ale i dawaniu. Pracujemy razem, polegamy na sobie, jesteśmy zespołem. I tak się traktujemy.

Gdy jesteśmy w sytuacji, gdzie ktoś nas okradł, coś u nas ukrył, powinniśmy przede wszystkim nie zacierać śladów:

- Pamiętajmy, że choć pies idzie po węchu, a nie po śladzie, to odcisk buta, może bezpośrednio wskazać przestępcę. Podczas interwencji pod Modlinem skradziono kilkanaście butli gazowych, na miejscu była rodzina, która kilka razy przeszła po miejscu zdarzenia, kompletnie zacierając ślady. Nie utrudniajmy pracy technikom, odciski mogą znajdować się wszędzie.

Pies pracuje kilka lat, a potem…

- Figa w zależności od swojego stanu zdrowia, będzie pracowała 10 lat. Trzeba pamiętać, że owczarki często chorują, mają problemy z sercem, nowotworami, dysplazją. Wszystko więc zależeć będzie od jej stanu zdrowia. Jak jej służba się skończy, na emeryturę pozostanie u mnie. Zawsze tak jest. Nie zdarza się, by przewodnik i jednocześnie opiekun psa gdzieś go oddał. Te psy tak ciężko pracują, że zasługują na to, co najlepsze.

Paweł Pikała ma na swoim koncie już niejeden sukces:                                            

- W 2013 roku zdobyłem z poprzednim psem patrolowym, Parysem, I miejsce w kraju z zakresu poszukiwania materiałów wybuchowych i narkotyków.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->