Rejestracja i logowanie

W głębi duszy wszyscy jesteśmy samotni? Magik na deskach Teatru [FOTO]

Wydarzenia 15-12-2017 Autor: Joanna Winiarska Foto: jw,mg
0

Sztuka opowiada historię pewnego marzenia, które doprowadza bohatera na skraj obłędu. Fascynuje i zaprasza do zadawania pytań o granice dążeń człowieka. Czy są takie?  A jeśli tak, to czy warto się nimi przejmować?

W piątkowej premierze 'Magika" w Piekiełku w płockim teatrze dramatycznym w rolę tytułowego Magika - Tima wcielił się Bogumił Karbowski, natomiast Julia Chętkowska, w jego towarzyszkę, Lottę. Na czas trwania spektaklu publiczność została dosłownie odcięta od świata za pomocą szafy, która stanęła w drzwiach. Spektakl autorstwa Jarosława Jakubowskiego wyreżyserował Mateusz Olszewski. O scenografię zadbała Joanna Walisiak-Jankowska.

Oglądając ich na scenie, tak bardzo chcemy, żeby im się udało.

Osamotniony, biedny magik w nieco już sfatygowanym stroju wchodzi na scenę. W dłoni dzierży walizę, w niej magiczne rekwizyty. Zaczyna występ. I mimo ogromnego skupienia i dobrej woli sztuczki nie wychodzą. Ku jego narastającej frustracji. W pewnym momencie z szafy, stojącej na scenie, wychodzi młoda, piękna dziewczyna i nakazuje mu zaprzestać tę farsę. Początkowo sprzeczają się, ale wkrótce rodzi się między nimi przedziwna, metafizyczna więź, dzięki której magik znowu wierzy, że wszystko mu się uda. Przyjmują imiona Lotta i Tim. Zaczynają ćwiczyć do wspólnego występu. Jednocześnie wybucha między nimi ogromna namiętność, przerywana dynamicznymi kłótniami i rozstaniami. Przybycie dziewczyny jest swego rodzaju ratunkiem dla magika, który pragnie jej obecności z całego serca, ale jednocześnie odpycha każdy objaw miłości i przywiązania ze strony Lotty. Nie może bez niej żyć, ale gdy ona próbuje zbliżyć się do niego, on natychmiast oddala się. Z każdą minutą narasta napięcie i robi się coraz ciekawiej, bo okazuje się, że Tim ma przeszłość, o której nie chce pamiętać, a Lotta postanawia...

Jarosław Jakubowski uwiecznił w sztuce wspomnienie z dzieciństwa.

- To jest teatr bardzo ubogi. Zajmuje niewielką powierzchnię, podobnie jak teatr objazdowy - podkreślał po spektaklu autor sztuki Jarosław Jakubowski. - Jako dziecko byłem zafascynowany ludźmi wykonującymi sztuczki magiczne, tzw. magikami, klaunami. Dostrzegałem nie ich śmieszność, ale właśnie ten smutek, żałość. Widziałem w nich artystów niespełnionych, samotnych.

I choć autor podkreślił, że sztuka jest poza wszelką polityką, a on siebie określa jako człowieka ponad partyjnymi podziałami, nie odżegnał się od faktu, że w osobie magika można dostrzec i typowo polskie przywary..., choćby nasze przewrażliwienie narodowe, rozpamiętywanie klęsk, brak wiary we własne możliwości.

 Z efektu pracy reżysera i aktorów jest bardzo zadowolony.

- Mnie się bardzo podobało - podkreślił autor. - Jestem pod dużym wrażeniem gry aktorów, którzy podawali tekst w sposób w pełni oddający gamę emocji zawartą we frazach. Szczególnie obawiałem się zakończenia, ale naprawdę wszystko się bardzo dobrze udało!

Reżyser sztuki ogromnie ceni dorobek pisarza, a bohaterowie Magika po prostu ujęli go, przekonali i zainspirowali...

- Bohater żyje na granicy dwóch światów, pomiędzy fikcją a jaźnią, gdzie zacierają się granice prawdy. Ujął mnie jego upór w dążeniu do celu, który sprawił, że ostatecznie uda mu się "dotknąć" metafizyki – powiedział reżyser Mateusz Olszewski.

I warto w tę metafizyczną drogę z Magikiem wyruszyć. Choć na chwilę.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->