Rejestracja i logowanie

Święta wojna dla Kielc. Czerwoni Ghionea i Źabić

Wydarzenia 11-03-2018 Autor: ToP
3

Dwie czerwone kartki, trzy kwadranse niesamowitych emocji i końcówka zdecydowanie dla gospodarzy. Orlen Wisła Płock po raz kolejny musiała uznać wyższość PGE Vive Kielce, ulegając 30:36.

Teoretycznie rezultat meczu w Hali Legionów nie ma znaczenia dla układu tabeli po zakończeniu zasadniczej części sezonu 2017/2018. Kielczanie w dotychczasowych meczach wywalczyli bowiem komplet punktów. Tymczasem Orlen Wisła nie dość, że uległa u siebie aktualnym Mistrzom Polski, to na dodatek, to na domiar złego zgubiła jedno „oczko” w Puławach, remisując w regulaminowym czasie gry z tamtejszymi Azotami.
Święta wojna rządzi się jednak swoimi prawami, więc można było mieć stuprocentową pewność, że oba zespoły rzucą na szalę maksimum swoich umiejętności i zagrają z niesamowitą ambicją, bijąc się o każdy milimetr placu gry. 
Spotkanie, zgodnie z przewidywaniami, rozpoczęło się od gry bramka za bramkę. Po dziesięciu minutach gospodarze zdołali odskoczyć na trzy oczka, ale drużyna prowadzona przez trenera Piotra Przybeckiego nie zamierzała bezczynnie przyglądać się, jak rywale przejmują inicjatywę. Przebudził się Tomasz Gębala, kilka świetnych akcji zaprezentował Gilberto Duarte i nafciarze doprowadzili do remisu, a chwilę później to oni cieszyć się mogli z prowadzenia, które sięgnęło nawet trzech oczek. Niestety, końcówka pierwszej części gry należała do miejscowych, którzy zminimalizowali swoje straty do jednego gola. Na domiar złego czerwoną kartką za uderzenie w twarz Michała Jureckiego ukarany został Valentin Ghionea.
W drugiej części gry nafciarze tylko przez kwadrans dotrzymywali kroku miejscowym, którzy w końcówce zaczęli powoli, acz systematycznie budować swoją przewagę. Nafciarze stracili dotychczasowy rytm gry, coraz rzadziej grali z kontry, nie korzystali z szybkiego środka. W newralgicznych momentach drugiej części bramkę miejscowych zamurował w dodatku Sławomir Szmal. A do końca meczu nie dograł Igor Źabić, który trzykrotnie odsyłany był na ławkę kar, co równało się czerwonej kartce z gradacji. I to wszystko złożyło się na sześciobramkową porażkę.

PGE Vive Kielce – Orlen Wisła Płock 36:30 (17:18)
PGE Vive:
Szmal – Kus, Aginagalde 3, Bielecki 8, Jachlewski 2, Lijewski 2, Jurkiewicz, Bombac 5, Djukić 1, Jurecki 4, Dujshebaev 6, Strlek 2, Zorman 2, Janc 1
Orlen Wisła: Borbely, Morawski, Wichary – Krajewski 5, Racotea 2, Ghionea 3, T. Gębala 3, M. Gębala, de Toledo5, Źabić 4, Duarte 4, Tarabochcia 1, Ivić, Obradović, Daszek 1, Mihić 2

komentarze (3)
Dodaj komentarz

ŚW juz niema po drugim czy 3 sezownie w OA. taki jest sport taka rzeczywistość . wszedzie jtak jest na swiecie zenajwieksze kluby odkupuja od swiebie zawodnikow jak u nas bedzie z gebala. A orlen to powinien miec jedna z lepszych druzyn europy ale po co im lepiej miec napis wsroc potarganych szmat wokol hali:/ glupi sa i tyle. zacznijscei podpisywac konkrajty z mlodymi ludzmi na kilka lat i to moze cos przyniesie , mam nadzieje ze za kilka lat z roznych szkolek pilki recznej w Płocku wyjda fajni zawodnicy i na nowo zacznie sie Święta Wojna

P.S. Świętej Wojny już dawno nie ma. Nie ten klimat, nie ta zawiść!!! J.e.ba.ć iskrę je.ba.c iskra kielce ch.u,j jej w serce

Jak już pisałem wcześniej - grają pieniądze. Tak jest w koszykówce, w nożnej, w siatce i ręcznej. Różne są tylko kwoty. Cztery pięć baniek i nikt nie beknie!!!

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->