Rejestracja i logowanie

Nerwowy mecz w Płocku. Wisła pozostaje w Ekstraklasie!

Wydarzenia 20-05-2019 Autor: redakcja Foto: redakcja
0
Nerwowy mecz w Płocku. Wisła pozostaje w Ekstraklasie!

Kibice Wisły Płock wyszli ze stadionu o 10 lat starsi. Bramki przy Łukasiewicza 34 dziś nie padły, ale wystarczyła jedna przypadkowa bramka Zagłębia Sosnowiec, by nafciarze spadli z Ekstraklasy. Ostatecznie skończyło się na 0:0, a to sprawia, że płocczanie zostają w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Przed ostatnim meczem w sezonie Wiślacy mieli wszystko w swoich rękach. Wystarczyło nie przegrać ze zdegradowanym już kilka kolejek temu Zagłębiem Sosnowiec. Z drużyną, która w 36 meczach straciła 80 bramek i wybitnie nie pasowała do ekstraklasowego towarzystwa. Leszek Ojrzyński przestrzegał jednak przed nadmiernym optymizmem i przewidywał, że sosnowiczanie przyjadą do Płocka walczyć.

Szkoleniowiec Wisły musiał nieco przemeblować formację defensywę, bo kontuzja wykluczyła Jake McGinga, a Angel Garcia pauzował za nadmiar żółtych kartek. Do składu wrócił Igor Łasicki i z konieczności zagrał na prawej stronie.

Zaczęło się dobrze dla Wisły, w zasadzie już w 2. minucie mogli objąć prowadzenie. Z rzutu wolnego przymierzył Dominik Furman, ale Lukas Hrosso obronił to uderzenie. Kilka minut później bramkę powinien zdobyć Alan Uryga, ale Słowak wspiął się na wyżyny swoich umiejętności. Wisła długo kontrolowała przebieg spotkania, ale im bliżej pola karnego gości, tym gorzej było z precyzją podań. W końcu przyjezdni też zaczęli dochodzić do głosu, a w 28. minucie Dawid Ryndak nawet strzelił gola dla Zagłębia. Sędziowie wskazali jednak spalonego. Do przerwy w Płocku nie było bramek, a w międzyczasie kibice zerkali na wynik meczu w Krakowie - tam do przerwy było 1:1, a to dawało Wiśle Płock utrzymanie bez względu na wynik swojego meczu.

Po zmianie stron Wisła grała coraz słabiej i widać było, że presja spotkania pęta im nogi. Kiedy już dochodzili do sytuacji bramkowej, przenosili piłkę wysoko nad bramką. Tymczasem Zagłębie chciało z przytupem pożegnać się z ligą i do samego końca walczyło o zwycięstwo. Podopieczni Valdasa Ivanauska mieli kilka okazji do strzelenia bramki. Serca kibiców zamarły, kiedy w 79. minucie piłka uderzona przez Ryndaka odbiła się od poprzeczki. Wszyscy przy Łukasiewicza 34 patrzyli na wynik przy Reymonta, a tam prowadziła Miedź Legnica. W takim przypadku porażka oznaczała spadek. Zagłębie naciskało coraz mocniej, a gospodarze kilkukrotnie wychodzili z kontratakami. Sosnowiczanie nieprzepisowo ich zatrzymywali i posypało się kilka żółtych kartek.

Wiślacy cofnęli się bardzo głęboko i zaczęli bronić Częstochowy. Tym razem udało się dowieźć remis do samego końca. Dobre zawody rozegrał dziś Bartłomiej Żynel, kilkukrotnie ratując skórę kolegom. Jarosław Przybył doliczył pięć minut, ale to było najdłuższe 5 minut przy Łukasiewicza 34 od dawna. Wisła Płock sezon 2018/19 skończyła z dorobkiem 41 punktów i 14. miejscu w tabeli.

Wisła Płock - Zagłębie Sosnowiec 0:0 (0:0)

Wisła Płock: 31. Bartłomiej Żynel - 26. Igor Łasicki (70', 5. Bartłomiej Sielewski), 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 95. Patryk Stępiński - 8. Dominik Furman (C), 6. Damian Rasak - 10. Giorgi Merebashvili, 9. Mateusz Szwoch, 21. Ricardinho (46', 16. Oskar Zawada) - 11. Grzegorz Kuświk (62', 19. Karol Angielski).

Zagłębie Sosnowiec: 31. Lukáš Hroššo - 17. Michael Heinloth, 34. Lukáš Greššák, 25. Piotr Polczak (77', 30. Kacper Ratkowski), 7. Tomasz Nawotka - 10. Mateusz Możdżeń (67', 9. Giorgi Gabedava), 21. Sebastian Milewski - 14. Dawid Ryndak, 8. Szymon Pawłowski (C), 22. Žarko Udovičić (46', 99. Giorgi Ivanishvili) - 27. Vamara Sanogo.

Żółte kartki: Stępiński, Uryga - Greššák, Ivanishvili, Pawłowski, Ryndak.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 6 519.

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->