Rejestracja i logowanie

Płocki przedsiębiorca: Chcecie uprzywilejować galerie!

Wydarzenia 06-03-2018 Autor: mg
1

Kilka razy na naszym portalu pisaliśmy o planach związanych z wprowadzeniem uchwały krajobrazowej w Płocku. Emocje na forach wzbudzały publikacje o projektowanych zmianach: niewłaściwe ogrodzenia do rozbiórki, zakaz billboardów w części Płocka, zero banerów reklamowych w całym mieście czy objęcie wpływem uchwały prywatnych balkonów. Dzisiaj odbyło się spotkanie, na którym przedstawiciele urzędu miasta prezentowali jej główne założenia. Na konsultacje przyszło bardzo mało osób.

Za to ci, którzy wzięli udział w spotkaniu, gorąco protestowali w sprawie zapisów w treści projektu. Największe oburzenie wywołały plany związane z billboardami i ogrodzeniami.

Ratusz o powodach zmian

- Radni zobowiązali prezydenta miasta do przygotowania uchwały w celu uporządkowania bałaganu reklamowego w mieście. Na uwagi dotyczące projektu czekamy do 23 marca – poinformowała Aneta Pomianowska- Molak, dyrektor wydziału rozwoju miasta.

Michał Balski, kierownik referatu rewitalizacji i estetyzacji miasta mówił, że prace nad uchwałą trwają od ponad roku. Długi czas przygotowań dokumentu uzasadniał faktem, że jest to uchwała trudna i wzbudzająca kontrowersje, a w skali kraju powstało ich dotąd jedynie kilkanaście. Zwracał uwagę, że niektóre zostały uchylone przez wojewodów właśnie na skutek kontrowersji, jakie budziły.

Kierownik Balski przyznawał, że reklama jest wszechobecna w naszym życiu, a urządzenia do jej przekazu są tak stawiane, aby przyciągały wzrok.

- Ale nie zawsze są miłe dla oka – stwierdził. – Obecnie funkcjonuje nieład i chaos reklamowy – podkreślał.

Poruszył też kwestię ogrodzeń, które, jego zdaniem, również zaburzają przestrzeń publiczną, a czasami nawet wchodzą w kolizję z chodnikiem.

Michał Balski przedstawił zebranym wyniki ankiety, którą przeprowadził ratusz. Zgodnie z nimi, płocczanie chcą uporządkowania kwestii reklam i ogrodzeń.

- Ustawodawca nie dał wyboru gminom i uchwałą musi być objęty cały obszar miasta – zaznaczał.

Zaprezentował podział Płocka na pięć obszarów, w których określono poszczególne zasady zamieszczania reklam. Dotyczyło to również elewacji budynków. Powiedział też o konieczności przebudowy ogrodzeń, które nie spełnią wymogów prawa lokalnego.

Marek Dzięgielewski, architekt, który przygotowywał z ratuszem projekt uchwały podkreślał, że celem dokumentu jest „ochrona ładu naszej przestrzeni”.

„Chcecie uprzywilejować galerie”

Zebrani na sali właściciele agencji reklamowych i przedsiębiorcy protestowali m.in. przeciwko różnemu traktowaniu w projekcie poszczególnych części miasta. Nie odpowiadały im także ograniczenia dotyczące zamieszczania reklam na budynkach.

- Jeśli jest sypiąca się elewacja, to chyba lepiej zasłonić ją piękną reklamą – zwrócił uwagę jeden z przedsiębiorców.

- Ja nie znam pięknej reklamy – ripostował Marek Dzięgielewski.

- Uprzywilejowane są galerie, a ja reprezentuję handel w centrum – kontynuował płocki przedsiębiorca, oburzony, że na budynkach  galerii handlowych można wieszać reklamy bez ograniczeń, a na innych są obostrzenia.

– To celowe działanie, żeby uprzywilejować galerie – dodawał inny płocczanin.

Nie spodobał się również warunek dotyczący wymaganej wielkości 70 m frontu działki firmy, aby móc postawić billboard. Zwracano uwagę, że w niektórych częściach miasta po prostu nie ma tak dużych posesji należących do przedsiębiorstw. Przy okazji wypomniano prezydentowi wprowadzenie, wbrew woli przedsiębiorców z centrum miasta, płatnej strefy parkowania, która,ich zdaniem, wpłynęła na spadek dochodów w wysokości 70%.

Nie zgadzano się z koniecznością osadzania billboardów w ziemi.

- 90 proc. billboardów nie jest związanych z gruntem, a państwo chcecie je zabrać - mówił jeden z właścicieli agencji reklamowej.

- Nie chcemy likwidować, tylko uporządkować – broniła przepisu dyrektor Pomianowska.

Jeden z płocczan biorących udział w spotkaniu zwrócił uwagę, że ratusz od prawie dwóch lat przygotowuje zmiany, a w tym czasie wydał wiele pozwoleń na budowę obiektów, które nie będą w stanie spełnić warunków określonych uchwałą w takim kształcie. Aneta Pomianowska – Molak przyznała mu rację.

- Architekci nie przewidzieli w nich miejsca na reklamę – zgodziła się z zarzutem.

Dodała, że konsultowane muszą być wyłącznie obiekty miejskie.

Marek Dzięgielewski wtrącił, że o wyglądzie budynków decyduje obecnie deweloper, a nie architekt. Zapewniał, że zasady określone w uchwale będą musiały odtąd być uwzględniane przy wydawaniu pozwoleń na budowę.

„Nie mam do was zaufania”

Obecna na spotkaniu płocczanka zwróciła uwagę, że ratusz nie może podawać, jako jednej z podstaw do przygotowania uchwały, wyników ankiety, w której nie podano, ile osób wzięło w niej udział, jacy to byli mieszkańcy, z jakich osiedli i czy to byli np. przedsiębiorcy.

Dyrektor Pomianowska poinformowała, że takiego rozróżnienia rzeczywiście nie było, a ankieta została przeprowadzona drogą internetową.

- Więc nie może być reprezentatywna – potwierdziła swoje zdanie płocczanka.

Ponownie zabrali głos przedsiębiorcy.

- W świetle współpracy z urzędem miasta, odnoszę wrażenie, że nie reprezentujecie nas, tylko galerie – wyraził opinię jeden z handlowców. – Nie mam do was zaufania. Proponuję, żebyście zaczekali pół roku. Może będziemy mieli bardziej uczciwe władze. Nie możecie nas reprezentować – stwierdził.

Aneta Pomianowska przypomniała, że właśnie dzisiaj jest okazja wprowadzania uwag do uchwały.

- To nie jest tak, że coś narzucamy. Mogliśmy czegoś nie zauważyć lub z czymś przesadzić – przyznawała dyrektor.

Do dyskusji włączyła się radna Wioletta Kulpa z PIS. Dopytywała m.in., czy ogrodzenia niespełniające warunków określonych w uchwale, będą musiały zostać przebudowane i jeśli tak, to na czyj koszt. Urzędnicy poinformowali, że rzeczywiście wystąpi konieczność przebudowy lub rozbiórki takich ogrodzeń i ,że obywać się to będzie na koszt właściciela.

Oburzona radna domagała się wycofania projektu w takim kształcie.

Urzędnicy zwracali uwagę, że ujęli propozycje w katalog, a teraz chcieliby, aby płocczanie pomogli im wprowadzić właściwe zasady, zgłaszając swoje uwagi.

Jeden z płocczan zarzucił ratuszowi, że urzędnicy nie wskazali w projekcie uchwały obszarów i rodzajów ogrodzeń, dla których następuje zwolnienie z obowiązku dostosowania, co przewiduje ustawa krajobrazowa.

Zabrali głos obecni w auli przedstawiciele Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej, którzy wytknęli płockiemu projektowi, że jest bardzo skomplikowany i niezrozumiały. Zarzucili brak kontaktu ze społeczeństwem przy jego tworzeniu i nieuwzględnienie postępu w kwestii korzystania z nośników cyfrowych.

Dyrektor Pomianowska stwierdziła, że toczy się dopiero dyskusja nad dokumentem.

- Jeśli będzie dużo uwag, to ponownie go wyłożymy – zapewniała.

Jeden z właścicieli agencji reklamowych zwrócił uwagę, czego przedsiębiorcy oczekują w kwestii planowanych zmian.

- Niech to będzie ewolucja, nie - rewolucja - zaapelował.

 

 

 

komentarze (1)
Dodaj komentarz

Dokładnie, to skandal. W rolniczych dzielnicach typu Borowiczki czy Góry chcą zakazywać ogrodzenia z siatki plecionej lub ze zgrzewanego tworzywa? Bogacze! Odwołać to towarzystwo derektorów i kierowniczków!!!

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->