Rejestracja i logowanie

Szedł po zamarzniętym Bajkale, tym razem przejdzie przez pustynię

Wydarzenia 13-11-2017 Autor: Michał Michalak Foto: materiały prywatne Dariusza Jakubowskiego.
1

Eilat Desert Run - to nowy cel płocczanina Dariusza Jakubowskiego. Zawodnik Płockiego Towarzystwa Triathlonu Delta po pokonaniu maratonu po zamarzniętym jeziorze Bajkał tym razem wybiera się do Izreala, gdzie 17 listopada wystartuje na ponad 42-kilometrowej trasie prowadzącej w większości przez pustynię, a rozpoczynającej się i kończącej nad brzegiem Morza Czerwonego.

Podobnie jak w wyprawie do Azji będzie mu towarzyszył inny zapalony biegacz - Dariusz Kiełbasa z Gąbina, a także zawodnicy, których obaj panowanie poznali na Baikal Ice Marathon. Jak sama nazwa wskazuje, maraton rozpoczyna się w Ejlat, mieście na południu Izraela, przez które prowadzi jego pierwsza, kilkukilometrowa część. Następnie uczestnicy wbiegają na pustynię Negew, a po pokonaniu prowadzacej przez nią pętli wracają nad brzeg Morza Czerwonego. Zdaniem Jakubowskiego to jeszcze większe i bardziej ekstremalne wyzwanie niż bieganie po tafli Bajkału.

- Wybraliśmy to miejsce, bo chcieliśmy znaleźć jakąś przeciwwagę dla naszego tegorocznego startu w bardzo niskiej temperaturze - tłumaczy. - Tym razem będzie dokładnie odwrotnie (25-30 stopni), i jeszcze suche powietrze, czego trochę się obawiamy, a do tego prawie na całej trasie jest bardzo dużo przewyższeń. Przez mniej wiecej połowę dystansu biegnie się pod górę, a następnie tylko krótki zbieg i znowu to samo; całkowite wypłaszczenie jest dopiero na mecie. Bieg zapowiada się na trudny technicznie, i to również ze względu na nawierzchnię, którą tworzą: piasek, żwir i kamienie. Wylatujemy we wtorek 14 listopada, więc mamy 3 dni na aklimatyzację, choć przez dwa pierwsze planujemy jeszcze coś zwiedzić: już pierwszego dnia jedziemy do Jerozolimy, a później do Betlejem i nad samo morze.


W ubiegłym roku w Eilat Desert Run wzięło udział ponad 1200 uczestników z całego świata, głównie z Europy.

- Podobnie jak przed poprzednim biegiem towarzyszy nam taka pobudzająca adrenalina - kontynuuje Jakubowski. - Oczywiście na maraton można jechać wszędzie: do Berlina, Wiednia, Rzymu czy Nowego Jorku, ale my nie chcemy asfaltu i betonu, bo bardziej interesują nas trasy, gdzie dookoła jest dużo przyrody. Poza tym wzięciu udziału w takim ekstremum towarzyszy chęć sprawdzenia się, a i satyskacja, przynajmniej dla nas, jest dużo większa; naprawdę, trudno opisać naszą radość na mecie.


Jakubowski ma już w planach kolejną wyprawę, i to w równie egzotyczne miejsce.

- Na razie nie chiałbym zdradzać, co to będzie, bo to nie zależy tylko ode mnie, ale i naszego sponsora - Urzędu Miasta Płocka - kończy.

 
komentarze (1)
Dodaj komentarz

Panie autorze tego tekstu: oni nie szli po Bajkale , ale biegli. Gdyby szli to ich wyniki byłyby o 60-70% gorsze. Proponuję wystartować chociaż raz , przynajmniej w biegu na dyst. 10km. Pozdrawiam pana redaktora.

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->