Rejestracja i logowanie

Mirosław Milewski: Płynność finansowa miasta była na granicy…[MOST SOLIDARNOŚCI SKOŃCZYŁ 10 LAT]

Wydarzenia 13-10-2017 Autor: Magda Grodecka
1
Mirosław Milewski: Płynność finansowa miasta była na granicy…[MOST SOLIDARNOŚCI SKOŃCZYŁ 10 LAT]

 Budowę płockiego mostu rozpoczął w 2002 roku Wojciech Hetkowski, ówczesny prezydent Płocka. Kontynuował i zakończył inwestycję jego następca Mirosław Milewski.

- Przyszedłem do ratusza i miałem budować most. Wcześniej słyszałem, że część pieniędzy na inwestycję jest zabezpieczona w budżetach zewnętrznych. Przejrzałem budżet sejmiku i nic, budżet rządu i taki sam efekt. Środków unijnych też nie było. Jednak po rozpoczęciu prezydentury było we mnie dużo spontaniczności, naiwności początkującego i wiary, że jeżeli się na to zadanie „rzucimy”, to oczywiste, że się uda. Po latach nie będę ukrywał, że dosłownie co kilkanaście dni sprawdzaliśmy płynność finansową miasta. I zdarzało się, że była na granicy. Należy pamiętać, że most kosztował 195 mln złotych, a cały roczny budżet miasta na wszystkie inwestycje wynosił wtedy 80 milionów zł. I to było bardzo dużo! – opowiada Mirosław Milewski.

Problemy z pieniędzmi na budowę mostu trwały długo. Starali się pomagać posłowie i senatorowie z różnych opcji. Determinację widać było u wszystkich. Uczestnicy opowiadają, że na jednym ze spotkań w sali sejmowej ratusza posłanka Aleksandra Łuszczyńska uderzyła z impetem dłonią w stół i krzyknęła, że muszą znaleźć się pieniądze na płocki most. Łatwe to nie było, ale w końcu się udało.  

- Kilka miesięcy przed końcem inwestycji, Płock dostał na budowę mostu 50 mln zł z budżetu państwa. Wcześniej czarowaliśmy i kombinowaliśmy, jak się dało, aby spiąć finansowanie – wspomina Mirosław Milewski, ówczesny prezydent Płocka.

Jednocześnie Milewski przyznaje, że budowa była dla budżetu miasta tak wielkim obciążeniem, że w ciągu pierwszych dwóch – trzech lat kadencji można było za jej równowartość zrealizować wiele przedsięwzięć, które zlikwidowałyby 20-30 letnie zaległości inwestycyjne w mieście.

- Przy budowie mostu nie można było patrzeć na to, co tracimy. Trzeba było myśleć, co możemy zyskać dla miasta i samych mieszkańców – mówi ówczesny włodarz Płocka.

Budowa dobiegła końca. Uroczyste oddanie mostu odbyło się 13 października 2007 roku. Późno, ponieważ należało do niego dobudować drogi dojazdowe. Kosztowały mniej więcej tyle, co płocki most. Tu było o tyle łatwiej finansowo, że miasto pozyskało 93 mln zł ze środków unijnych. Choć też bardzo długo na nie czekało.

W otwarciu uczestniczyli płocczanie, projektanci, wykonawcy i Wojciech Hetkowski, który rozpoczął budowę mostu. Przyjechał też ówczesny premier Jarosław Kaczyński. Wstęgi nie przecinali rządzący. Przecięła ją pięcioletnia dziewczynka, która urodziła się 13 października w roku rozpoczęcia budowy mostu.

- Czułem radość, kiedy patrzyłem na tę dziewczynkę, jak przecinała wstęgę. I wielką ulgę, że się udało doprowadzić inwestycję do końca, mimo, że wielu twierdziło, że się nie uda i nazywało ten most pomnikiem na Wiśle. Chociaż... to jest pomnik. Najkosztowniejszy w mieście, za który zapłacili wszyscy mieszkańcy – mówi Mirosław Milewski.

Jakie pierwsze skojarzenie nasuwa się w związku z mostem „Solidarności” prezydentowi, który ukończył jego budowę?

- Satysfakcja, że miałem swój udział w projekcie, który będzie służył moim wnukom i prawnukom. Radość, że miałem możliwość budować most dla wszystkich płocczan – mówi Mirosław Milewski.

 

 

komentarze (1)
Dodaj komentarz

Szacunek MM. Zostawiłeś po SOBIE, PIĘKNĄ BUDOWLĘ służącą społeczeństwu., Molo , tak atakowane , jest przez ludzi z poza Płocka , traktowane za wspaniałe i godne. Żal mi Twojej idei sieci tramwajowe. Ukatrupili ją.......... Boleję nad tym. był czas , że prez. Nowakowski, jakby zreflektował się i popierał ideę .............niech Ci się wiedzie w Imię Boże.

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->