Rejestracja i logowanie

Wojciech Hetkowski: Wielu przekonywało mnie: Nie ryzykuj !Po co ci to?! [MOST SOLIDARNOŚCI SKOŃCZYŁ 10 LAT, FILM]

Wydarzenia 13-10-2017 Autor: Magda Grodecka Foto: Archiwum prywatne W. Hetkowskiego
0

Wojciech Hetkowski, obecny wiceprzewodniczący rady miasta, prezydent Płocka w latach 2001 -2002, podjął decyzję, że zaczyna budowę drugiego mostu w Płocku. Brawurową, bo opartą o inżynierię finansową zawierającą jednak wiele ryzyk. Przez wiele lat władze miasta pracowały nad tym, aby przekonać władze kraju do celowości budowy mostu, a także do tego, aby chociaż część środków  na przeprawę dał rząd.

Ówczesny prezydent podkreśla, że prowadzone na rzecz budowy mostu działania przebiegały ponad podziałami partyjnymi.

- Wspólnie jeździliśmy do różnych instytucji centralnych zarządzanych przez polityków z różnych partii, aby zdobyć pieniądze na inwestycję. Szczególnie zaangażowali się tu posłowie Wojciech Jasiński i Andrzej Piłat. Długo miałem duże obawy, że jednak nie będzie jak sfinansować tej budowy. Wielu przekonywało mnie: „Nie ryzykuj. Po co ci to?!”- wspomina Wojciech Hetkowski

Po drobnej korekcie część mostu znalazła się na terenie powiatu, co umożliwiało  dofinansowanie inwestycji z budżetu państwa.

- Prowadziliśmy też rozmowy z Orlenem i ich efekty były obiecujące. Pojawiła się również perspektywa pozyskania środków unijnych – dodaje ówczesny prezydent miasta .- Zaprosiliśmy do Płocka Leszka Millera. Był m.in. w Orlenie i w PERN. W ciągu niemal całego dnia poruszania się po mieście miał okazję obserwować dramatyczne korki, jakie tworzyły się na ulicach. Przekonaliśmy go, że ten most jest nam bardzo potrzebny, bo Płock się dusi i że jest bardzo ważny również ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców, a stary most wymaga natychmiastowego  remontu. W dodatku niedługo kończyło się pozwolenie na budowę – uzasadnia podjęcie ostatecznej decyzji o budowie przeprawy Wojciech Hetkowski. – Jednak zdawałem sobie sprawę, że jeżeli któreś z ogniw zawiedzie, może się to nie udać. Tak więc decyzja o rozpoczęciu tej inwestycji była wręcz karkołomna. Była jednak niezbędna, w dodatku wspierana społeczną inicjatywą Stowarzyszenia Ratunek Dla Płocka.  – mówi Wojciech Hetkowski.

Zagrożenie brakiem środków na realizację budowy drugiej przeprawy mostowej w Płocku było bardzo realne, ponieważ koszt tej inwestycji wynosił 195 mln złotych. Równie dużego przedsięwzięcia nie było w historii płockiego samorządu.

- W przypadku braku środków zewnętrznych lub ich niedoszacowaniu miałem świadomość, że byłbym zmuszony do wzięcia kredytu i drastycznego ograniczenia wydatków w mieście. Nie byłoby wyjścia  – zdecydowanie stwierdza Wojciech Hetkowski.

Ówczesny prezydent Płocka opowiada, że pojawiały się naciski na władze miasta na etapie przetargu na wykonawcę.

- Były próby wpływania na zmianę warunków przetargu. Tutaj zaufałem radom projektantów mostu i ekspertom z GDDKiA, którzy upierali się, że wykonawca inwestycji musi gwarantować jakość na najwyższym poziomie. I tak zostało. Przetarg przygotowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych w oparciu o bardzo rygorystyczne standardy unijne. Jego rozstrzygnięcia dokonała powołana prze mnie komisja. Wygrało go konsorcjum  łódzkich i płockich Mostów. Pamiętam, że Mostostal Warszawa przegrał różnicą 0,5 % na kosztorysie. W efekcie, dla miasta to było rozwiązanie korzystniejsze, ponieważ Mosty Łódź zatrudniły podwykonawców z Płocka, m.in. Mostostal, który miał wtedy problemy ze zleceniami. Płocczanie mieli pracę przy budowie mostu – opowiada Wojciech Hetkowski.

Jakie pierwsze skojarzenie z mostem „Solidarności”ma  prezydent Płocka, który rozpoczął jego budowę?

- Powiem żartobliwie. Publicznie, w auli podpisywaliśmy z Mostami Łódź umowę na realizację inwestycji. Prezes Mostów, Zygmunt Pater zaproponował, aby pióra, którymi dokumenty były podpisywane, wylicytować i przeznaczyć na jakiś płocki cel charytatywny. W efekcie kupili je na licytacji właśnie prezes Mostów i Józef Krawczyk z Budoplanu. Zapłacili 25 tys. złotych. Cała kwota trafiła do Domu Pomocy Społecznej przy ul. Krótkiej. Pamiętam radość obdarowywanych. To pierwsze skojarzenie, kiedy myślę o moście. To drugie, poważniejsze, mam zawsze, kiedy jadę ul. Jachowicza i nie muszę stać wspólnie z innymi płocczanami w korkach. Widzę wtedy, że budowa drugiego mostu, to było coś ważnego i to ja byłem tym odważnym człowiekiem, który podjął karkołomną decyzję o rozpoczęciu inwestycji. Jestem z tego naprawdę dumny…

 

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->