Rejestracja i logowanie

Naftowe derby dla Węgrów [ZDJĘCIA]

Wydarzenia 11-10-2017 Autor: ToP
0

W pojedynku dwóch zespołów sponsorowanych przez potentatów przemysłu naftowego zdecydowanie lepsza okazała się ekipa MOL-Picku Szeged, pokonując Orlen Wisłę Płock 33:27. 

– Cieszę się, że wygraliśmy w Płocku, bo w ten sposób zrobiliśmy krok w kierunku awansu do TOP 16 – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener MOL-Picku Juan Pastor. – Każdy wchodzący z ławki zawodnik wnosił wiele do gry naszego zespołu.

 

Mecz zaczął się fatalnie dla płocczan. Przyjezdni błyskawicznie wypracowali sobie pięciobramkową przewagę,a nafciarze nie mieli żadnego pomysłu na zneutralizowanie najgroźniejszych zawodników wicemistrza Węgier. Wiele „krzywdy” zrobił nam doskonale znany z występów w Vive Kielce Denis Buntić, dręczący naszych bramkarzy nie tylko strzałami z drugiej linii, ale i ze strefy obronnej nafciarzy, w którą wchodził jak w masło. 
Trener Piotr Przybecki bardzo szybko zareagował na nieporadność swoich podopiecznych, prosząc o przerwę w grze. Na środku rozegrania pojawił się Przemysław Krajewski, później jego miejsce zajął Michał Daszek. 
W pewnym momencie gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania. W dużej mierze dzięki niesamowitej postawie Adama Morawskiego, który stał się prawdziwą zmorą dla Węgrów. Niestety, nieziemski wręcz wysiłek włożony w gonienie rywali został błyskawicznie zmarnotrawiony.
Trener Piotr Przybecki próbował różnych ustawień taktycznych – gry na dwa koła, wycofywania bramkarza, gdy Orlen Wisła grała w komplecie. Niewiele jednak z tego wynikało. Najpoważniejszym problemem Orlen Wisły był niemal zupełny brak rzutów z drugiej linii, Węgrzy tymczasem bardzo często nękali naszych bramkarzy bombami z dziewiątego-dziesiątego metra. 
Czego zabrakło wicemistrzowi Polski, aby nawiązać w miarę wyrównaną walkę z wicemistrzem Węgier? Prawie wszystkiego. Na wysokości zadania stanęli tak naprawdę tylko bramkarze – Adam Morawski, który udowadniał, że w pełni zasługuje na numer jeden w płockiej bramce i Marcin Wichary, który da mu całkiem niezłą zmianę. Na resztę naszych graczy najlepiej byłoby spuścić zasłonę miłosierdzia. 

– Graliśmy w weekend bardzo wyczerpujący mecz w Zagrzebiu, ale nie chcę, aby było to traktowane jako alibi dla naszej słabej gry przeciwko Węgrom – powiedział trener Piotr Przybecki. – Naszą największą bolączką był brak odpowiednio długiej ławki rezerwowych, przez co musiałem szukać różnych rozwiązań taktycznych. Niestety, Pick to niezwykle doświadczona drużyna, która stosunkowo szybko znalazła sposób, by poradzić sobie ze wszystkimi naszymi manewrami.

 

Orlen Wisła Płock – MOL-Pick Szeged 27:33 (12:15)
Orlen Wisła:
Borbely, Morawski, Wichary – Duarte 3, Obradović, Ghionea 3, M. Gębala 2, Mihić 3, de Toledo, Krajewski 2, Źabić 3, Ivić 4, Daszek 7, T. Gębala
MOL-Pick: Sierra, Sego – Kallman 3, Gorbok 2, Petrus 3, Skube 3, Sostarić 4, Banhidi 1, Buntić 5, Balogh 4, Blazević, Sigurmannsson, Gaber 3, Bodo 4,  Zhytnikov 1, Fekete 

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->