Rejestracja i logowanie

Mieszkańcy Wielkiej Płyty spotkali się z prezydentem. Dyskusja miała burzliwy przebieg

Wydarzenia 10-10-2017 Autor: jw
1

Wszyscy zainteresowani spotkali się, by porozmawiać m.in. o przyszłości przedszkola MP 17. Chcieli także wiedzieć, jaki jest wynik referendum w tej sprawie i czy on coś zmieni? Poruszyli też problem z kotami wolno żyjącymi na terenie spółdzielni.

W poniedziałek w Gimnazjum nr 5 przy ul. Królowej Jadwigi mieszkańcy mieli okazję poruszyć ważne dla siebie tematy. W spotkaniu uczestniczył prezydent Andrzej Nowakowski, prezes Spółdzielni PSM L-W Jan Rączkowski, przedstawicielki Fundacji Pomagamy Płockim Zwierzakom, dyrekcja SP nr 3. Gospodarzem spotkania była Rada Mieszkańców Osiedla Łukasiewicza.

W pierwszej kolejności został poruszony newralgiczny problem dla osiedla – rozwiązanie sytuacji lokalizacji Miejskiego Przedszkola nr 17.

Prezydent podkreślił, że w tej sprawie (czy budować nowe przedszkole w miejscu starego, czy zaadaptować na potrzeby przedszkola skrzydło SP nr 3 – które będzie puste po reformie) kwestia przede wszystkim tyczy się środków, bo jeśli może wydać 4 mln zł, to nie wyda 8!

- Koszt wybudowania nowego przedszkola mieści się w granicach 8 mln – podkreślał prezydent Andrzej Nowakowski podczas spotkania. – Natomiast koszty adaptacji sięgną 4 mln zł. Nasz budżet jest ograniczony. Każda złotówka z tych pieniędzy jest już dzisiaj zarezerwowana na określony cel. Są do sfinansowania duże inwestycje, które prowadzimy, są i inne placówki, które potrzebują remontu. Muszę dzielić koszty racjonalnie – argumentował prezydent.

Co na to mieszkańcy?

- Adaptacja to nie jest rozwiązanie. Widzimy problem ze zbyt wysokimi schodami, za małymi salami w SP nr 3 - podkreślali mieszkańcy. - Chcecie tam utworzyć przedszkole niewystarczające na potrzeby tego osiedla. W tym roku przyjęto 150 dzieci, a wy chcecie utworzyć przedszkole w SP nr 3 dla 116. Nie przekonuje nas argument, że ewentualnie sala gimnastyczna zostanie wykorzystana dla potrzeb zwiększonej rekrutacji, bo gdzie maluchy będą ćwiczyć? Nie mówiąc już o sąsiadowaniu ze szkołą. Głośnych dzwonkach w odniesieniu do leżakujących maluchów. Czy to ma być nowoczesne przedszkole na miarę naszych czasów? - pytali rozgoryczeni.

Koszty są sztucznie podniesione

- A w projekcie nowego budynku wskazujecie nam koszty, które wzorujecie na MP 31, a tam jest miejsce dla 200 dzieci, a nie dla 116, o których mówicie. Ponadto przedszkole z Podolszyc jest integracyjne, wymagało większych nakładów finansowych. U nas nie ma takiej potrzeby - dodali.

Prezydent argumentował, iż nie ma osiedlowych przedszkoli tylko ogólnomiejskie. Do MP 17 zostało przyjętych 25 dzieci spoza osiedla. I tak naprawdę budowa przedszkola, jakie jest zamierzone, nie wymaga większej ilości oddziałów, biorąc pod uwagę statystyki urodzeń w Płocku, które mają charakter malejący. Na Wielkiej Płycie są dwa przedszkola, a na Winiarach jedno. Mieszkańcy powinni więc się cieszyć, że potrzeby przedszkolne osiedla są zapewnione.

Mieszkańcy podjęli także kwestię wliczanych, ich zdaniem niewłaściwie, kosztów uprzątnięcia terenu sąsiadującego z przedszkolem. Natomiast prezydent podkreślił, że własnie tych kosztów obecnie nie wlicza.

- Koszty budowy nowej placówki zostały dokładnie wyliczone i wpływają na nie obecne ceny narzucane nam przez firmy wykonawcze - tłumaczył prezydent.

Wreszcie najważniejszą sprawą okazało się przeprowadzone w ramach głosowania na budżet obywatelski referendum, czy mieszkańcy Płocka są za budową nowego budynku przedszkola czy za adaptacją.

Jakie były wyniki i co z tym teraz zrobić?

- Oddano około 600 głosów. Wyniki głosowania wskazują, że 314 osób opowiedziało się za powstaniem nowej placówki, a 304 za adaptacją - powiedział prezydent.

Wioletta Kulpa podkreśliła, że prezydent złamał umowę społeczną, w której zobowiązał się zrealizować dwa projekty. Tymczasem powstał jeden, a drugi jest "wirtualny", bo wiąże się, jak to powiedział prezydent, z wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

- Złamał pan umowę społeczną – zabrała głos radna Wioletta Kulpa. - Mówię o dwóch koncepcjach, które miały być opracowane. Były zabezpieczone środki w budżecie po 50 tys. zł na każdy projekt. Powiedział pan, że sporządzanie projektu nowej placówki to są pieniądze wyrzucone w błoto. Przecież pan się na to zgodził, zachował się pan nie w porządku, i schował pan 2098 podpisów do szafy. Po co pan wprowadza taką atmosferę? Niech pan się wywiąże z umowy społecznej.

Ostateczna decyzję i tak podejmą radni!

- Tak czy inaczej, ostateczną decyzję podejmą radni, czy będzie nowy budynek, czy racjonalna, dwukrotnie tańsza adaptacja - powiedział Nowakowski. - Chciałbym,  żeby dzieci chodziły do nowoczesnej placówki. Pamiętajcie, że dzieci do przedszkola chodzą dwa, trzy, cztery lata. Następnie kończą przedszkole i idą do szkoły, i najlepiej by było, żeby ta szkoła była nowoczesna, zadbana, wyremontowana - zakończył prezydent.

Kolejnym  punktem zebrania były koty wolno żyjące. Tu dyskusja przybrała jeszcze bardziej burzliwy obrót.

Wystąpił prezes spółdzielni PSM L-W, który podkreślał, że chce być obiektywny w sprawie i on jako przedstawiciel spółdzielni to właściwie nie może podjąć żadnej decyzji. To właściciele mieszkań decydują, podkreślał.

- Spółdzielnia nie ma wpisanego konkretnego działania wobec kotów wolno żyjących - zaczął Jan Rączkowski, prezes PSM L-W. - W płockiej spółdzielni są koty i zawsze były, ale problem zaczyna się robić, jak powstaje konflikt sąsiedzki. Są tu właściciele mieszkań, korytarzy, klatek schodowych i my nie mamy arbitralnych możliwości przyznania racji ani jednej, ani drugiej stronie. My jesteśmy lani z dwóch stron – podkreślał prezes. - Z jednej strony mówi się nam, jacy my jesteśmy niedobrzy, bo nie lubimy kotów, a z drugiej strony mamy 10 telefonów od mieszkańców, którzy nie chcą kotów, i chcą decydować. My nie mamy prawa nakazać ani jednym, ani drugim.

Ale okna kratujecie!

Na co wielu mieszkańców odezwało się, że czemu w takim razie są kratowane okna piwniczne w obrębie bloków spółdzielni? Wszystko dzieje się poza wiedzą prezesa?

- Kto wydał tę decyzję, czy to była wobec tego samowola? Okna zostały zakratowane, kiedy żywe zwierzęta były w środku - podkreślała jedna z mieszkanek. - Administracja bezprawnie również wyłapuje koty i znęca się nad nimi.

Prezes natomiast podkreślał, że wszystkie zdarzenia działy się zgodnie z prawem. Wystąpiły również przedstawicielki Fundacji Pomagamy Płockim Zwierzakom, które nie zostały prawie dopuszczone do głosu i wprost zakrzyczane przez przeciwników kotów.

Podniosły się oburzone głosy, że my tych kotów nie chcemy, weźcie je sobie do domu, smród, brud i ubóstwo, obłażą nas pchły i inne robactwo. Ktoś rzucił propozycje, by oddać zwierzętom pralnie, postawić kuwety i je tam trzymać. Inne osoby znowu stwierdziły, że nie może tak być, że jeden decyduje o tym, że nie chce kotów i się kratuje okno piwniczne u tego, który chce! To jest właśnie samowola!

Na koniec została podjęta kwestia postawienia wiaty przystankowej przy Orlen Arena 01 w kierunku Winiar w związku ze zbliżającą się zimą. Natomiast jeden z mieszkańców zgłosił prośbę o zwiększenie ilości patroli policji, straży miejskiej szczególnie wieczorem. Na tym zakończono zebranie.

 

komentarze (1)
Dodaj komentarz

Zaadaptować szkołę a w miejsce starego powinien powstać darmowy parking wielopoziomowy np z zielonym tarasem na szczycie, bo przecież te osiedlowe uliczki to katastrofa dla straży itp.

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->