Rejestracja i logowanie

[ZDJĘCIA] Pańszczyzna odrobiona [AKTUALIZACJA]

Wydarzenia 04-10-2017 Autor: ToP
0

Zagrać, wygrać, zapomnieć – tak najkrócej określić można zadania Orlen Wisły na mecz z KPR-em Legionowo. Zdecydowanie najważniejsze wydaje się to ostatnie. 

Wynik meczu z KPR-em był właściwie z góry wiadomy, A jedyną niewiadomą były rozmiary wygranej nafciarzy. Dlatego nawet fakt, że po czterech minutach gry przyjezdni prowadzili 3:0 nie wywołał jakichkolwiek emocji.
Nafciarze potrzebowali raptem trzech minut, by doprowadzić do wyrównania. Ekipa z Legionowa usiłowała dotrzymywać kroku miejscowym do dziesiątej minuty. Później jednak podopieczni trenera Piotra Przybeckiego zdobyli siedem bramek z rzędu i KPR stracił nadzieje na doprowadzenie do sensacji. Gospodarze tymczasem zdobywali bramki z dziecinną wręcz łatwością, ale potrafili też koncertowo wręcz marnować stuprocentowe okazje. Mimo prawdziwego festiwalu niewykorzystanych sytuacji po pierwszej połowie mieli już dziewięć bramek przewagi. 
Po zmianie stron sytuacja na boisku niewiele się zmieniła. Nafciarze spokojnie kontrolowali przebieg gry. Ale wciąż obok wręcz „filmowych” akcji zdarzały się naszym graczom błędy, których nie powinni popełniać nawet juniorzy na co dzień grający w pierwszoligowych rezerwach.
Wisła wygrała ostatecznie różnicą dwunastu bramek. W przekroczeniu bariery czterdziestu zdobytych goli przeszkodziła dekoncentracja, która wdarła się w szeregi naszego zespołu w końcówce spotkania.
To nie był mecz, który wspominać będziemy jeszcze długo po zakończeniu obecnych rozgrywek. Mało tego, z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć można, że zapomnimy o nim jeszcze przed końcem sezonu. Jak przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener Orlen Wisły Piotr Przybecki, jego podopieczni mieli zrobić wszystko, aby zapomnieć o meczu z Barceloną, w którym nasza drużyna zagrała poniżej swoich możliwości.
 

- To nie nasi rywale byli w tym meczu tak kosmicznie dobrzy, ale to my zaprosiliśmy ich do takiej gry, popełniając masę błędów - przyznał szkoleniowiec nafciarzy. - Miałem nadzieję, że spotkanie z Legionowem stanie się okazją, by wyjść z psychicznego dołka, w którym znaleźli się nasi zawodnicy. Mam jednak wrażenie, że nie do końca się nam to udało. Zmarnowaliśmy stanowczo zbyt dużo doskonałych okazji, które przy lepszej koncentracji powinniśmy z zimną krwią wykorzystać. 

 

W ekipie gości zaprezentowało się aż pięciu wychowanków Wisły. Najczęściej z nich w protokole zapisywani byli Kacper Adamski, który zdobył siedem bramek oraz Wiktor Jędrzejewski, który trzykrotnie wędrował na ławkę kar, co równoznaczne było z czerwoną kartką z gradacji i zakończeniem meczu w jego 54. minucie. 
Ciekawostką jest fakt, że żaden z trenerów przez całe spotkanie ani razu nie poprosił o przysługującą mu regulaminem przerwę w grze. 

Orlen Wisła Płock – KPR Legionowo 37:25 (21:12)
Orlen Wisła:
Borbely, Morawski – Duarte, Obradović 6, Ghionea 3, Ivić 5, Źabić 5, Mihić 2, T. Gębala 3, Daszek 1, Krajewski 3, M. Gębala 3, de Toledo 4, Wołowiec 2
KPR: Kujawa, Krekora, Wyrozębski – Adamski 7, Grabowski 4, Jędrzejewski, Ignasiak, Niedziółka 6, Ciok 3, Rutkowski 3, Brinovec 1, Kowalik, Suliński 1, Miecznikowski

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także
<-- -->